RSS
poniedziałek, 24 października 2011

... palić  oczywiście, w piecu oczywiście...i  dlaczego  jest  tak  zimno ? a może mam  zimno  nerwowe? żebym tylko jutro czegoś nie  zapomniała,  bo  się  zastrzelę...
z życia kociego  stada...
gruby zeżarł jakieś zwierze wczoraj  i późnym wieczorem  oddał  to  zwierze, wśród  licznych  efektów dźwiękowych, na podłogę  w  sypialni, kuchni, parapet...wrogowi  nie życzę sprzątania...chociaż ...

10:47, kariatyda_kasia
Link Komentarze (5) »
niedziela, 23 października 2011

...sie nie  dzieje... z rzeczy, które  sie  działy  to ...rąbnęli  nam parasolkę w szkole... mala  wsiowa  szkoła tylko podstawówka, gdzie  wszyscy  sie  znają, a mimo to ktoś podpieprzył ... a panie krzyczały  ze  w tej malutkiej  szatni  ( jeden  box) wszystko  można  zostawić... wychodzi na  to, ze  wszystko  z  wyjątkiem parasolki ...żeby  to jeszcze ładne  było  ...ale  to zwykła  składana... no  ale  wtedy  lało, to może  sie  komuś  akurat przydała  bardziej,  bo  jak  wyszłyśmy  ze  szkoły było po deszczu... liście  spadły wszystkie, ale  tylko  z orzechów  włoskich...przygotowałam riplejowi  zgrabne  kupki ...jak  przyjedzie  za tydzień będzie  miał  zajęcie... i tak o...Vi jeszcze śpi... komputer sie  psuje ...piec nie  wyczyszczony ( czeka  na  pana) więc dymi  na  znak  protestu... a sucz wyżarła  resztę orzechów  spod  drzewa, mam nadzieję... bo jak wypuszczam ja żeby sie  wybiegała  i nie  tylko, to łazi z nosem  przy  ziemi jak  dzik  jakiś i  wyżera... a potem  sie  okazuje, ze  te 3 godziny  które  miała dla  siebie  to za krótko żeby  zrobić kupę...a kupa  po  orzechach  strasznie jest ...nie do kupy  wzięta...ale  pamięć będzie  miała  dobrą ...ja  też ..juz  ja  jej  zapamiętam co  wyprawia  po  tych  orzechach ... niepokój mam pod skórą...jakiś...

11:16, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 października 2011

...grzewczy ...który to  juz  raz, tutaj  zaczynam  ten sezon grzewczy ? nie  miałam tego  w  planie, ale  olka  chodziła  i  jęczała,  ze  jej zimno  i  zimno  i  zimno, no to napaliłam ...przy okazji  wyszło, że zawór jest  przerdzewiały i że poruszenie nim grozi całkowitym urwaniem, a  wody  w  obiegu  było  prawie nic... ale udało  sie, nie  odpadł...uzbrojona  w  tłuczek  do  mięsa ( swoją drogą czego  ja  juz nim nie robiłam ??) postukałam, popukałam,  rdza  odpadła  i  ruszyło...

13:11, kariatyda_kasia
Link Komentarze (7) »
środa, 05 października 2011

dietę kapuścianą i  wpierdzielać ten  kapuśniak, to najpierw nie  można  mieć sklerozy...bo  zaczęłam od  niedzieli  i  jeszcze nie  zdarzył  mi  sie  dzień, żebym jadła  tylko ten  cholerny  kapuśniak ! i tak wczoraj  zeżarłam śledzie oraz paczkę  ciastek  holenderskich z czekoladą i dwa  kabanosy, a dzisiaj  duży  jogurt i kanapkę z  szynką... i gdzie  ja  mam  sobie  wyryć,  że mam jeść  tylko kapuśniak ??! no  dobra  kawe,  tez  piłam  z  mlekiem, ale  bez  cukru, bo  nie  słodze...kawy,  bo  herbatę to  i  owszem ... a w ogóle to  ten  kapuśniak  jest  ohydny, ale  z jakiegoś powodu smakuje  Vi !! kulinarnie  mi  dzisiaj  wyszło jakoś... na  deser będzie  dzisiaj maraton  serialowy czyli  rodzinka.pl... Vi  jest  fanką i każdego  dnia  od  rana  słysze  - chłopaki  juś? no ..i juś...

18:31, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 października 2011

...był. tzn mój przeciągnął sie  na  poniedziałek  wprawdzie bo  riplej  był  do  wczoraj, ale  ..mimo wszystko  za  krótki ... marzy mi  się tydzień razem ...wtedy  na  wszystko  będzie  czas  ...a tak, tu rozdłubane  tu  zaczęte  tu Vi - taciu bawi  sie Viki...tu ja -kochanie  pobaw sie  ze mną jeszcze raz ...tu do  szkoły  tu  drzewo na opał..i juz 20.15 i cześć...na szczęście ciągle  ciepło jest...bardzo...wyszłam o  7 przed dom i byłam przygotowana  na październikowy, poranny  chłód, a tu  ciepełko! taki październik  to  moze  byc...zrobiliśmy  wczoraj  młodej  zdjęcia  do legitymacji. obeszło  się  bez problemów  i  zgrzytów. za to w  sklepie  z  butami - katastrofa była...nie dała  założyc  sobie, mnie ...w ogóle  nic  nie  dała  i  trzeba  było wiac nim pani  (początkowo  miła  i  usmiechnięta)  zacznie  w nas  rzucać butami...o i tyle ...

09:23, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
niedziela, 02 października 2011

...tej  jesieni ...coś sie  w  przyrodzie popierdzieliło chyba... z tym, że tu  akurat nie  widzę problemu ...hibiskusy kwitną, marcinki  kwitną, nasturcje kwitną, aksamitki  tez i  wiciokrzew ( o! ten  daje  po  nosie !) jakby  to  nie  był  już  październik...do szkoły biegamy...Vi nie  protestuje...protestuje  tylko  przeciwko przytulaniu ... ale  ja  ostrzegałam  nowa  panią  żeby nie  naruszała  jej  przestrzeni, bo  ona  nawet  mnie w tej  przestrzeni  nie  bardzo  toleruje... lubi  sie przytulać  , owszem , ale  jak  kontroluje  to  w  całości, czyli  np,  jak  stoję  przy  garach i  zlewie. wtedy przychodzi  obejmuje  mnie, bo  wie,  że sie  nie  odwrócę  i  nie  zacznę odwzajemniać...no, a  nowa  pani ma  manierę jakąś dziwną  : łapie ją  za rękę, przytula  ją do  swego  serca ( Vi sztywnieje  i  unosi  brwi) a co  chwile ją  zagarnia ramieniem i  przytula,  a młodą  sztywnieje i odpycha. tłumacze, że to  grozi katastrofa, ale  nie  dociera...dlaczego ?  dlaczego  ludzie  robią  takie rzeczy  ...ja  tez nie  lubię  jak  ktoś  narusza  moja  przestrzeń... nie  lubię "tykania " palcem, zbliżania twarzy ...nie  wiem  nie  wiem ...
mój długoletni narzeczony w domu i  jeszcze jutro  czyli  święto mamy... upiekłam na okoliczność placek  ze  śliwkami, a sobie ....gar zupy kapuścianej, która  ma  spowodować" powrót  laski "... no  dobra... boje  sie,  że  sie  do  tomografu  nie  zmieszczę ...chociaż  tam podobno  można nyską wjechać ..ale  na  filmach  wygląda wąsko ...ale  może  na  filmach  mają  atrapy ?
korzystając z tak  pięknych  okoliczności  przyrody pójdę zerwać winogron i wrzucę go  do  sokownika- będzie  soczek...

13:33, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
O autorze