RSS
piątek, 23 września 2011

...z Vi ...dajemy  nogę w celu  zegnać  lato i witać jesień... milka  zostaje ze zwierzyńcem ... wprawdzie moje  dziecię  najgorsze  ze  wzystkich jest dzisiaj na  "nie", ale jak  tylko  wpakuje  ją  do  autobusu pewnie jej przejdzie...mam nadzieję ...bo  marzę tylko  o  tym,  żeby  sie  nieco ..hmmm ..wyluzować? a nic  tak  nie robi  dobrze,  jak  spotkanie  z  bandą  wariatów podobnych  do  mnie

10:56, kariatyda_kasia
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 września 2011

..się zrobiła... wstałam  rano,  a  na  podwórku lezy mnóstwo włoskich orzechów... spadają na  wyścigi chyba. do  szkoły  biegamy  juz  z Vi od poniedziłku i to dosłownie, bo  kazdego  dnia żebym  nie  wiem  jak  sie  starała gonimy prawie  spóźnione...Vi mała  zdrajczyni juz  pierwszego  dnia  udała  sie  SAMA  BEZE MNIE   z nowa  panią na  spacer ...a ja  sie  chowałam po  krzakach  i  podsłuchiwałam . i pani  mówi  do  niej,  w  pewnym momencie  - chodż Vi pójdziemy  juz  do  mamy . a moja  córeczka  odpowiada - ooo nie ! do  mamy  jeście  nie... znaczy,  że co ? że nie  lubi  mnie  ?  małe  to  wredne  ... poza tym  sezon jesienny rozpoczęłam oprychą..i to  sie  jałówka  w  takich  miejscach  zrobiła,  że  nawet  plasterków  magicznych nie  mogę  przykleić  -w kącikach !!! dwóch  jakby  nie  mogła  w  jednym !! i  do  tego  rozłazi  sie  nie  na  usta, tylko na  brode ... przesrane  mam . do  tego  zaplanowałam jutro  wyjazd z wiki  do  znajomych , na  weekend. i jak ja  mam  z taka  oprycha  ?  do  ludzi ?
a na  podwórku leca  liscie  liscie  liscie...i tylko  szerszenie  franzowate nie  poszły  jeszcze spać..
 

10:03, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
piątek, 16 września 2011

...z dachem ...za 400 złociszów...judasz...a ja  mu  gołąbki  naparzałam i  inne  takie... nawet  firanke  uprałam  z rozmachu,  chociaz  nie  wiem  czy  on w ogóle  zauważył,  ze  mamy  firanke  ... a ten  mi,  ze  byc  moze  zostanie ...zaraz bede  rzucac gołąbkami  po  okolicy, tylko  kawe  dopije

12:59, kariatyda_kasia
Link Komentarze (7) »

...ale  to  juz  wiadomo ...nic  mi sie  nie  chce, a  robota  rozstawiona  po  kątach ..hehehehe tu  zacznę,  tam  nie  skończe, tu pranie, tu  gołąbki  ( w fazie  początkowej ), a to  kuweta w międzyczasie...a mnie  sie  tak  nieeeee chceeeee... bo  najchętniej  bym klomby  wiosenne  planowała

11:33, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 września 2011

...tzn  nie zeby zupełnie  nic...bo  np  nie  będę mówić o  kosiarce,  którą riplej  odpalił w ostatnią sobotę i która  po 3 m  uznała,  ze  ma  w  dupie  nie  robi ...jak  w związku z tym, dostałam szalu  i juz  na koniec  waliłam  własną  głową,  w  drzwi drewniane z bezsilności,  a  one  nic sobie  z tego  nie  robiły, bo solidne..jak riplej  biegał po okolicy  z  kosiarką  na  plecach  w celu znalezienia  kogoś,  kto  naprawi,  a  jak sie  okazało,  ze  nie naprawi,  sciągnął na  podwórko sąsiada  z jego  wlasną  kosiarka i  zostalo wykoszone  wreszcie...o!  albo  jak olka chciala  dobrze  i uległa  mojej presji i  podcięła  mi  włosy ...tyle,  że  zły  dzień miała .... i wyglądam  jakby  piorun w  rabarbar pierdzielnął  ...a własciwie to  wyglądam  jak dupa zza słupa... albo  Vi pokrzywki  dostała i  owa  pokrzywka łaziła  po niej  kilka dni  ...pokrzywka  bez dania  racji  zupełnie sie  pojawiła ...o takie  tam nic sie  nie dzieje...czekam na wypłatę, bo listę zakupów mam przygotowaną oraz na  ripleja tradycyjnie oraz żeby  Vi  wreszcie  do  szkoły  zaczęła chodzić,  bo  pada i padać ma  nadal, a ona  biega  po  domu jak kucyk jakiś, aż legary  sie  uginają, a ja  odczuwam  to  jak chorobę morska  i  za raz " bede  zrucać"...                                 z życia ogródka - mam  czarne palce , bo jak przedarłam sie  do  ogrodu  okazalo  sie  ze  słoneczniki  dojrzaly i muszę skubac musze  musze  musze... jak uzalezniona

12:33, kariatyda_kasia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 01 września 2011

...pierwszy dzień szkoły !! wstawaj wstawaj!! cytat to był..z bajki ..moje dziecko  sie  nie  darło  tak o swicie,  spalo  snem  nie zmąconym nawet  podlaniem przescieradła  własnymi siuskami...dzisiaj dopiero dostałysmy orzeczenie  odnosnie  nauczania indywidualnego, jeszcze cała papierologia  i moze  pod  koniec  wrzesnia  zaczniemy chodzić do szkoły. sześć godzin lekcyjnych  na  tydzień Vi dostała ..mało...ale  zawsze to  wiecej, niz rok temu...olka wróciła na  chwilę i zalicza biochemie, a 10 znowu leci na jersey. a ja  tu sama ..."jak ta  sztacheta z płota wyrwana" ripleja nie widziałam juz trzy tygodnie...mam nadzieje  cichą, że jednak  jutro  będzie zjazd do domu i wreszcie  przyjedzie,  bo  juz  cała składam  sie głownie  z czekania. i komputer padł mi  jak  trup ...od  tygodnia czekam na człowieka, który  mial  go  naprawic , ale ...sie nie  doczekałam. olka zostawiła swój wiec sie  dorwałam i  buszuje i podglądam co  u  kogo  nowego.   jakieś takie strachy  po mnie  łażą... a może pchły od rudego...wolę pchły niz strachy...

11:39, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
O autorze