RSS
piątek, 30 sierpnia 2013
... a jeszcze nie rok szkolny, takie ni w pięść ni w oko, no to wymyślam sobie robotę, żeby wstawiać jednak jakieś przerywniki do żenujących godzin nicnierobienia... toteż wczoraj postanowiłam dokonać heroicznego czynu i sprzątnąć w swojej szafie ( nie no bez jaj nie w całej, aż tak mi się nie nudziło) bo już kolanami dociskałam żeby drzwi przesunąć...no i zapełniłam wór 120 l łachami, w których nie chodziłam... po cholerę to kwitło na półkach? a już wiem, bo ciągle mi się nie chciało nic z tym zrobić. ale zrobiłam, wywaliłam i okazało się, że mam same piżamy...no... piżamy, koszule nocne, spodnie od piżamy w krateczkę i paseczki, koszulki do spania. no i parę letnich łachów. ale zważywszy, ze od poniedziałku chłodniej i do szkoły w czymś przemykać trzeba, to nie wiem ....piżama party nie wchodzi chyba w grę ?? a moje dziecko przechodzi chyba w stan jesienny i zaczęła jeść miód, bo ona miód je tylko w sezonie jesienno-zimowym... stoi słój, czy dwa zawsze, na wierzchu, na widoku - nie je... kiedy tylko zbliża sie jesień zaczyna wtranżalać łychami...i tylko latam z gąbką i ścieram, bo ten miód jest wszędzie...jutro przyjeżdżają moi rodzice ...fajnie, nie będzie mnie aż tak bardzo wkurwiał widok ripleja grającego w pokera na fejsie w środku nocy
11:18, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 sierpnia 2013
... ten koniec wakacji jest...ślimaczy się, ciągnie... z góry przepraszam nauczycieli, ale już nie mogę doczekać się szkoły ( w imieniu mojej córki heheheh oczywiście)... tzn kłamię- w swoim imieniu własnym !!! brakuje mi rytmu : zaprowadzam wracam ogarniam pędzę przyprowadzam obiad zabawa itd. wszystko wraca na swoje tory. riplej znowu w pracy. przyjeżdża tylko na weekendy ..i tak jest dobrze, nie ma niepotrzebnych napięć. do takiego życia przyzwyczaiłam się przez ostatnie lata i jak tylko riplej dłużej siedzi w domu ( ostatnie dwa miesiące to porażka jakaś była ) wypala mnie do kupki popiołu... chyba nie zmierza to wszystko w dobrym kierunku, ale mówiąc szczerze, to nie bardzo mnie już to obchodzi... tak że no... ogórki zrobione, konfitury zrobione, jeszcze tylko winogron, którego jest wyjątkowo dużo - soczki będą... i może coś jeszcze się do słoików wepchnie... wieczory zimne, pachnie jesienią... jesień też jest fajna
11:18, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 sierpnia 2013
... o jak leje. dokładnie od 5.50 i tak leje bez przerwy, bez najmniejszej nawet i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego,tyle, że tu u mnie nie padało od półtora miesiąca, a może nawet od dwóch... i zimno jest !! a ja nie byłam przygotowana na taką sytuację... nawet nie wiem gdzie są jakieś cieplejsze ubrania Viki, bo zupełnie nie było jak dotąd potrzeby i chyba uwierzyłam, że nam się klimat zmienił i już te ciepłe nie będą potrzebne... toteż weszłam do szafy na pół godziny i na razie wyszłam z niej z zimowymi skarpetami i bluzą i swetrem i nie wiem może jeszcze ciepłe gacie dla siebie wyciągnę, bo to nigdy nie wiadomo (jak wynika z widoku zza okna) i np może spadnie ś...ś...śnieg?! palce mi marzną. herbaty nie mam!! bo po co ? do wczoraj tylko zimne napoje leciały i lód, nawet ten w kostkach w razie potrzeby...ale coś jest na rzeczy z zimnem, bo umyłam wannę i kot natychmiast się w niej położył bo była ciepła, a wcześniej uwalił się na telewizorze, bo ciepły, tyle, że się z niego zsuwał. to już niech w wannie lepiej leży, bo huk który generował przy spadaniu z telewizora przyprawiał mnie o palpitacje... mogę mu nawet ciepłą wodę puścić, może chce rozgrzewającą kąpiel w pianie... to ja jeszcze poszukam rękawiczek...tak na wszelki wypadek podobno zdarzał się już śnieg w sierpniu ...podobno...
12:15, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
sobota, 10 sierpnia 2013
... zapiernicza... dopiero co żegnałam się z rykiem z milką, już czekam na jej przyjazd pod koniec września... obóz survivalowy zakończony wraz z końcem lipca, teraz jakoś znormalniał świat... niemoc mam, albo lenia. no dobra lenia mam, jak cholera, zmuszam się do czynności codziennych rutynowych oraz niezbędnych i nic poza tym... tzn poza tym książka, lody, zimne piwo. ogórki ciągle robię systematycznie, stopniowo, bo o dziwo!! u mnie ciągle rosną, jak nie przymierzając perpetuam mobile... ale doobrze wole przerabiać kilka sztuk dziennie, niż jednorazowo dwie skrzynki... obijam się jednym słowem, ale kto powiedział że w życiu trzeba zapierdalać non stop z jęzorem na brodzie ?? od czasu do czasu przydaje sie bosski chillout... ależ się rozgrzeszam z lenistwa ;)) ale olewam. a żeby nie było że juz tak całkiem nic to dzisiaj zrobię pizze...ale to mój max
12:31, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
O autorze