RSS
piątek, 19 sierpnia 2011

... no. piątek  dzisiaj...samotny  jakby... z piątków  lubię najczęściej  te, w które czekam  na  mojego "narzeczonego  od  wieków" oraz te, w które ogólnie  na kogoś  czekam...a dzisiaj  to  se  mogę  czekać  jedynie  na  telefon  pani  ze  skarbówki, która  we wtorek  powiedziała " a to  ja  sobie  tylko panią  policzę  szybko i  na  zasłużony urlop sie  oddalę " no  proszzz ...nawet  panie  ze  skarbówki maja  zasłużony  urlop ...ja  nie  mam  żadnego ...a ! w dupie  z  urlopami ...piątek  dzisiaj ...no i ? no i absolutnie  nie  wiem  co  mam  z nim zrobić ...
pisze  odwołanie riplejowi w  sprawie  mandatu wystawionego  przez kolej ...mazowiecką  dla  ścisłości...jechał  w niedzielą do  dęblina..jeden przystanek 4km..oczywiście  u  nas  stacja  widmo ...pani przychodzi  kiedy  jej  sie  podoba  ..i tak  było  w niedzielę...biletu  nie  mozna  kupić ...wszedł  do pociągu , postawił torbę i  nagle  jak  spod  ziemi  konduktor  po bilet  ..on mówi, ze nie  kupił,  bo  pani  na  rowerze nie  dojechała  i ze teraz kupi , a konduktor  56 zet ...oczy  wytrzeszczył  riplej ...i tłumaczy,  ze  nie  jego  wina, że  kobita nie  przyjeżdża, bo  moze  przetwory  robi, ale  żeby  mandat od  razu ?? a konduktor jak maszyna,  ze  mandat, a jak w  ciągu  tygodnia  nie  zapłaci, to  dwa razy  drożej  będzie...we wtorek  wchodzi  riplej z  wielka  torba  do pociągu  spakowany  do pracy ... oczywiście  stacja  zamknięta...wchodzi  do  pociągu  i  rozmawia  ze mną  stawia  torbę, a  ja  słyszę "bilet proszzzzz " i rozłączyłam  się...10 min później  dzwoni riplej, ze  dostał kolejny mandat ...znowu po wejściu  do  pociągu  postawił ciężką  torbę,  wyłączył tel,  chciał kupić,  a  maszyna  -56 zł, znaczy  mandat...sie  juz  troszkę  jakby wkurwił...i dlatego  ja  pisze  odwołanie  ...pewnie  gówno z  tego  wyjdzie,  ale  chociaż powiem im, co  o nich myślę ...dla  równowagi, że nie  tylko pasażer świnia,  bo  sie  nie  włamał  na  stacji  do  kasy  i  biletu  nie rąbnął ...do  domu  jechał  szczęśliwy  riplej  w ubiegłą  sobotę po trzech  tygodniach   ...koleje  mazowieckie pociąg warszawa -dęblin po 21...i wchodzi  do  przedziału  konduktor ...a riplej  mówi,  ze  chce  kupić bilet, bo biegł  do  pociągu i nie  zdążył...a konduktor  siadł,  podrapał  sie  po  głowie  i  pyta "  a  bez biletu  by nie  mogło  być ?" no  i odmówił riplej, z bólem  serca  odmówił ...bo  mu firma  za bilety  zwraca pieniądze...
no ...to piszę to odwołanie
a tak  przy okazji ...dlatego, że ktoś  nie  przychodzi  do  pracy  w  kasie  na  stacji  pkp, to  sytuacja  wymusza, żeby  drożej  płacić  w  pociągu.

09:12, kariatyda_kasia
Link Komentarze (8) »
niedziela, 14 sierpnia 2011

... zaczęło  sie  od  5 rano..na  sucho  waliły  pioruny,  deszcz dużo  później  ale  na  szczęście taki  sobie  deszczyk żadna  tam  ulewa  ...riplej  dotarł  wczoraj  o  północy. Vi  oczywiście  nie  spała, oczywiście  czekała...a teraz  on pojechał "na cynia" do  mamusi, a my kwitniemy  w  domu, bo  przecież  kolejna  burza  rozłożyła  sie,  zadowolona,  chmurą,  nad  nami ... juz  mam  to  lato  głęboko..bardzo  głęboko ..lipiec  który  nie  był lipcem, tylko  listopadem prawie,  sierpień,  to  nawet  trudno  określić... nic  nie  zrobione, no  bo  kiedy,  jeśli  jego  nie  ma,  a  wolnego  tez nie  może  wziąć ...do  doopy jednym słowem ...a miałam  nie  narzekać ...a miałam  sie  po prostu  cieszyć, ze jest ...no bo  przecież  dzisiaj  niedziela  nic  nie  zrobi,  jutro  swięto  przecież nie  wyjdzie  z kosa  spalinową ...a że  jego  nie  ma  to postękam  trochę...
ogóry  robiłam  znowu  wczoraj...ale  będę wpychać do  słoików  co  sie  da .. nigdy  nic  nie  wiadomo i lepiej  zapełnić półki...
chandra  mnie męczy ...i  strach taki  jeden, ale  co  tam
a we wtorek  jadę do  skarbówki  z  fakturami...a co  tam... zawiozę  i  wrócę..
czy  jeśli  powiem, ze chciałabym żeby  była  juz  zima,  to  znaczy,  ze  jestem  porąbana? bo przecież  ona i  tak  przyjdzie,  to na  zasadzie  im szybciej  przyjdzie,  tym szybciej pójdzie,  a  następne  lato  może  będzie  lepsze ? duuużo lepsze ?

12:37, kariatyda_kasia
Link Komentarze (9) »
piątek, 12 sierpnia 2011

się  wszystko...no  mnie sie  rozłazi...dni mi sie rozłażą, godziny..noce  np  tylko sie  nie  rozłażą...sa  zwarte,  samotne (tzn ostatnio miałam full house, ale  jesli chodzi o  noce, to nic  sie nie  zmieniło ) i za szybko sie  kończą...spać mi  sie  chce. za to  Vi odwrotnie  zupełnie, ostatnio  co  raz mniej śpi...i szczerze mówiąc, jeszcze nigdy  nie  tęskniłam  za rokiem  szkolnym, jak  w  tej  chwili. będzie wszystko poukładane, ustalone, w ramkach... zero  spontanu, kartka  i  plan a,b,c itd tzn teoretycznie, bo życie i tak pewnie mi co nieco zweryfikuje oraz Vi...ale skończą  sie najazdy wakacyjne, bo jestem  jakby nieco zmęczona...do  tego  jeszcze wkurza mnie, że niektórzy nie  sa  w  stanie  zrozumieć, że  po  trzech  tygodniach nieobecności  ripleja w domu, marzę, żeby być  tylko z nim, przez te  dwa i  pół dnia wolnego...bez gości ...goście  niech  sobie  przyjadą  następnego  dnia...ale  jak  zwykle  skończy  sie  tylko na  moich  marzeniach...

10:08, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
O autorze