RSS
niedziela, 31 lipca 2011

... zabieram  sie  do  wpisania  czegokolwiek  od  dawna... bo  tak  siadam i sobie  myslę, ale  przeciez co  nowego ?  no  nic...pada ..tak  jak padało..od  trzech  dni moze  3 -4 godziny  przerwy w laniu  wody... Vi  dostaje  pierdolca ja  również..wyczerpały  mi sie  pomysły  na  zabawę, a i  ona  tez  juz  nie  garnie  sie  jak  jeszcze kilka  dni temu...wczoraj  mialysmy  dzien ogladania  bajek i  czytania  na  zmiane...do godz 15.12 w pidżamach...pipi bułeczka sezon na  misia  zaplątani żólwik mustang a na  koniec  alicja  w  krainie  czarów... i  nie  powiem, że cokolwiek wczoraj  zrobiłam,  bo  bym  skłamała... karmiłam Vi regularnie...donosiłam  kanapki mleko kakao obiad  paluszki  parówki  itp...dzisiaj  drobna  róznica: od  ósmej  rano jestesmy  ubrane oraz zebralam ogórki...stoja  w  koszyku na  werandzie...no i  Vi się  troche  rozruszała: biega  i  śpiewa " ogórek  ogórek ogórek" na  zmianę ze " sto lat sto  lat " ..z tym że nie  znam  źródła pochodzenia  tego " sto  lat " przetykanego  co  chwila okrzykiem "zdrówko"...daje  słowo , że nie  byłam  z nią  na  żadnej  imprezie  imieninach  urodzinach  weselu  i  innej  balandze  z  okrzykami  i zdrówkiem w tle... w dniu dzisiejszym czeka  mnie  jeszcze bojowe  zadanie -naprawa prysznica  tzn tej  cześci "halo"...Vi wczoraj  rozkręciła i teraz woda  leje  sie  wszedzie  tylko nie  do  wanny... a jutro  ma  padac ?  bo dzisiaj  młoda podniosła  rano  głowe z poduszki  i  pyta z nadzieją " pada?" ja  jej  na  to  " tak" i dziecko z westchnęło, aż  poruszyły  sie  firanki i opadło na  łożko...będzie  padac ?  bo  mamy wszystkie  częsci harrego i shreka nie  przerobione  jeszcze...

18:21, kariatyda_kasia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 21 lipca 2011

...olka  moja...na  caly  miesiąc mniej  wiecej ...do pracy  i  nie tylko ...juz  bym chciala  zeby  byo  jutro  ok południa, bo  wtedy  bedzie  juz  na  miejscu ... ale  do  tego  czasu ...no  oszaleje...musze  sie czyms  zająć ...no ale  przez 20 godzin ?? i do  tego  za  chwile, tak  na  moje  oko, bedzie  burza..kolejna... to nie  na  moje  nerwy ... olka  w  trasie,  wichury ...

08:33, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
wtorek, 19 lipca 2011

...patisony  rosna  ... wcale  mi nie  wyglądają ...kształt  patisona  jest  mi dobrze  znany i takich  sie  spodziewalam.  a  ja  sobie  zagladam  pod  te  liscie, parasole,  kłujace,  a tam  owszem  takie  jakies ...jak  gruszki  kremowo-zielone ....miękką  skórkę maja,  na  razie  tak  20  cm niektóre  ...ale  to  patisonowate  nie  jest  ..a na  opakowaniu  było  napisane  -patison disco... w  sumie, to  mi ten  kształt  nie  przeszkadza,  tylko bym chciala  wiedziec, czy  to  jest  jadalne  ? bo  jak  jadalne,  to  bym sobie  uzyła...do  czegos  ...
"powietrze tak gęste
zapachem wina
zmywa każda winę
kary nie będzie..."
tak  mi sie  jakoś przypomniało ...skojarzyło ...nawet  nie  wiem  gdzie  to  przeczytałam  ...jakies luki mi sie robia..bad sektory...
ale  powietrze jest  naprawde dzisiaj gęste...
olka  wyjeżdża na  miesiąc ...do pracy ...milka  wpada jak po ogień ...tylko my tu  z  wiki  niezmiennie...

13:51, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 18 lipca 2011

...trwa ... ale  tak  czuje , że cos  wisi w powietrzu ...burza ..moze... bo  tak  mi jakos ...pranie, siedzenie,  sprzątanie,  siedzenie,  ogórki,  siedzenie, fasolka,  a przysiądę na  chwlke tutaj ...i  tak co  chwile  usiąśc mi  sie  chce...ale, bo czy cały czas mam biegać jak  ten  kot  z pecherzem ? poza tym  przemyslenia  mam dzisiaj o nieodciętej  pępowinie (ponownie) i marzeniach, żeby wreszcie  ktos ją przegryzł najlepiej( to nowy pomysł, bo  wczesniej  mialam na  mysli  zwyczajne  odcinanie)...o wakacjach  też myslę ...tegorocznych  które  sobie tak  trwaja  , mijają... aaa tam ...przynudzam..bo  taki  dzień jakis...

15:23, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
sobota, 16 lipca 2011

... bo szerszenie maja pas startowy na dachu od  werandy ...mniej więcej ...nie jestem za wysoka, więc pewnosci nie mam czy to jeszcze dach od  werandy czy juz dach od reszty domu... w sumie ten szczegól nie jest az tak bardzo istotny... wazne, że sa, że lądują u mnie, a nie  u sąsiadów...dlaczego u mnie ? no ? juz kiedys tu mieszkały, na  strychu , kilka lat temu ...dlaczego ? no ? znowu ? lecą nad głowa i patrza na mnie tymi oczami ...i mówią "bujaj sie buuuaaachacha"...riplej przyjedzie i bedzie sprawdzian : "jesli nie chcesz mojej  zguby ..." na rekonesans na  dach  właź luby...

08:40, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 lipca 2011

...oraz przeżuł ...a potem  znowu  wypluł i tak  kilka  razy ...  chuj z  tym realem  ...w sumie  zawsze  wolałam  literature  ...taka  barbara  np ...z nocy i  dni ...mialabym ja  swojego  niechciaca  ...on robiłby co  bym mu kazala  ciosalabym mu kołki na  głowie  skolko ugodno, a on to  by  sie  cieszył  jakbym jakis  sex z nim raz na  dekade  zrobiła...ale  głupia  ta  barbara  ...i tak  jej  sie  ten  toliboski  jawił  i  jawił  jako  sen  ... zupełnie  nie  potrafiła  wykorzystac potencjału  bogumiłowego ...
 z życia  wsi :
 wczoraj  wieś nie  miala  prądu ...czyli moje  marzenia jednak  czasem sie  spełniają ...
 oraz byłam  na  ...obozie  survivalowym...obudziłam  sie  dzisiaj i niczego  nie  poznaje...

18:59, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lipca 2011

...z monitora... borgia...  jedna  przez wiekszośc dnia  ...czy  to  oznacza, że juz bedzie  jesien ?? obiecywali  od  wtorku  ciepło i nic  ..teraz zmienili zdanie  i  mowią " od  czwartku " ...prumiko

ja  tez  tak  planowałam  pospac ... moze  nie  tak  jak  ona  ..bo  borgia, jak  zdarzy  jej  sie  spaśc z monitora  na  śpiąco, to  jedynie  odłącza kable, a  ja  spadając zlikwidowałabym komputer..ale...  chcialam  sie  tak  zwyczajnie  jak  człowiek  przespac troszke  w łózku ..i nawet udało  mi sie  przez chwile... ale  moment  póxniej Vi skoczyła, odłamała sie  taka  częsc od  boku łózka  i  cała  moja  połówka  runęła   na  podłoge  ...i to  wcale  nie  był sen ...podstawiłam ksiązki ...jak  dobrze,  że  mam  ksiązki ... w przeciwnym wypadku  musialabym spac na  samym materacu  jak  na  jakims  cholernym biwaku ... odechcialo  mi sie  spac przynajmniej ...a Vi zwiala  do  łazienki  i  darła  sie  " Viki nie  ma  Viki nie  ma " a poniewaz leje  i  dziecko  sie  nudzi, to  wymysla  rózne  rzeczy  np malowanie  farbami ...świetnie ! niech  maluje  przynajmniej  bedzie  spokój ..a ja  chwile  odetchne  po pianie  jak  sie  we mnie  ubiła jak  spadłam  z  materacem  na  podłoge ... ale  w pewnym momencie  kątem oka  zauwazyłam indianina  malego, który przemykał do  łazienki ...ale to  nie  był indianin ...to  było  moje  czerwone  dziecko !!....malowanie  na  kartkach  jest  przereklamowane, najlepiej  maluje  sie  na  podłodze  bezposrednio,  na  gołych  rekach  gołych  stopach a najlepiej czerwona  farba  wciera  sie  w  buzie ...stad zmyłka  ...to  kiedy  przestanie  padac ?  w  czwartek ?  i bedzie  mozna  wykopac dziecko na  dwór ?  od 9 do 20?

póldiablę

19:21, kariatyda_kasia
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 04 lipca 2011

... czuje  to ...wkrótce będę miala skrzela...albo nie!!  błony miedzy  palcami !one juz juz mi rosną ...zaczynam  wytrzeszczać oczy...pojutrze będę kumkac i  zamieszkam w wiaderku Vi, któe  napełniło  sie  deszczówką ...poszukam  sobie młodego  ropucha i będę miec z nim piec tysięcy  kijanek ... i będe rechotać ze wszystkiego ...z deszczu,  z błota i ślimaków.... apropos slimaków ...znalazłam dzisiaj egzemplarze eksportowe ... a własciwie,  to  nie  znalazłam tylko  one  przebiegały  mi drogę ... gdy  ci slimak  przebiegnie  drogę ...to  co ?

12:12, kariatyda_kasia
Link Komentarze (8) »
niedziela, 03 lipca 2011

...przez deszcz ..! bo  jakby  było  słonce, to  by  nie  siedziala  z nosem  w  programie  o  kurach  i  by nie  wymyśłała  ! a teraz to  i  mnie  sie  udzieliło !! jeszcze z tydzien  tego deszczu  i  będę miec kury,  kozy  i  moze  jeszcze krowe...

15:15, kariatyda_kasia
Link Komentarze (8) »

ale  zawsze  mogło  byc  gorzej ...hehhhe mogłabym byc  teraz na  urlopie  np... i byc  turystka  w  górach  i  byc  zupełnie,  ale to  zupełnie, nie  przygotowaną na  snieg ... a tak ..to  siedze w domku  wprawdzie  w skarpetach  grubych  i  polarku  ..i  biegam  siku co  chwile,  gdyz  mój narząd od  sików  nie  przerabia  takiej  ilosci  herbat gorących  jakie  wlałam  w  siebie  od  rana  ... chyba  zrzuce  kotke  z monitora  i  sama  sie  na  nim zwine...no  dobra  to  moze  chociaz przycupnę ...
Vi  ogląda programy dziecięco - zwierzęco - przyrodnicze i  chce  miec ...kurkę ...kurka jej  potrzebna  w  celu  zbierania  jajek ...biega po domu  z  koszyczkiem  z dwoma  jajami  na  twardo  i  udaje,  że zbiera  ...przegląda ksiązeczki, w których  sa kurki  i  wnikliwie  studiuje " mama viki kurka  ma  ...mama  viki jaja  mama viki  kurka  viki  kurka kurka  jaja " i tak  w  kólko... i tak  sie  przyczepiła, że mnie  sie  udziela  ...i zaczęłam  sie  powaznie  zastanawaic nad  kurkami ...np 3-5 szt ...kawałeczek  im odgrodze , domek  beda  miec malutki  pomaluje  go  w kwiatki  i  motylki  i  robaczki, zeby  im miło było...a viki będzie  sobie  jaka  zbierać ...w końcu mieszkam  na  wsi, a mam  tylko  psy i koty ...  w sumie  to  jak  Vi ogłosi  swojemu  ojcu,  że  jej  sie  kurka  wymysliła,  to on jej  tą  kurke  przywlecze  na  pewno  ...nawet  jakby miala  na  srodku  kuchni zamieszkac ...to  moze  rozegrac na spokojnie...w końcu  na  wsi  hoduje  sie  kury i kozy   ;))

15:13, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2
O autorze