RSS
czwartek, 30 czerwca 2011

... przeciez kiedyś sie  wyśpie prawda ? Vi moja  gwiazda nie spała  sobie  do 5 rano...łaziła  gadała, jadła  bułki  i  chleb który upiekłam  wczoraj...piła, sikała, gadala z kotem, zadawala mi  pytania, a ja  nie  mogłam  odpowiedziec, bo jak  dziecko  zadaje  pincetny raz pytanie " a dzie kupiłas meko ? a dzie kupiłaś bułke ? a dzie halo( telefon )? " o godzinie 3.50 to po otwarciu  ust możesz mu  jedynie  przegryźc tętniczke...skupialam  sie  tylko na  utrzymywaniu  usmiechu  na  twarzy, potakiwaniu, pomrukiwaniu i nie podnoszeniu głosu... dziecko  usnęło po 5 ja  tez ...z tym że ona  spi nadal,  a  ja  nie  spie od  7...
durno i pochmurno  na  dworze ...durno  i ochmurno  mi jest w moim wnetrzu...wczoraj  nie  odebrałam  telefonu  od  ripleja ...z premedytacją...nie  moge niestety z nim rozmawiać, gdyz mi podpadł...i udawanie  w rozmowie telefonicznej,  ze jest  wszytsko ok, nie  lezy mi  wcale...
ale  smutek od  razu  widac na  twarzy ...czy mogłby ktos rozwałkować mi  nowe  zmarszczki ? bo  starych  nawet żelazko  nie  ruszy... a w sumie  to  w  dupie  ze zmarszczkami, z obwisłymi  cyckami, celulitem  itp dla kogo ? wmawiamy  sobie  ze to  dla  nas  samych, że tylko  dla  nas  i  dla siebie  chcemy  dobrze wyglądac ...gówno  prawda ..stroimy sie  w  piórka,  wałkujemy,  wygładzamy, podnosimy, malujemy  barwy ...a oni ? " mam jakieś czyste majtki ? " w  poniedziałek  7 róz  , a w piatek  pocałuj mnie w nos...

11:43, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
środa, 29 czerwca 2011

...w żołądku ...cała  noc  nie  spałam ... wisialam  na brzegu  łózka, marzyłam o  nospie i byłam  gotowa strzelic sobie  harakiri wydłubac żołądek i zobaczyc  co  mnie  tam łupie ...ale  zrezygnowalam ...bo  wiem !to  te cholerne  nalesniki  z  serem, które  pozarłam  w  ferworze... pamietajcie  dzieci ! jesli  czgos nie  lubicie  nie  jedzcie  nawet pod wpływem impulsu, albo  napadu obżarstwa stresowego...nigdy ! bo  jak czegos  nie  lubicie to  znaczy, ze to  wam  szkodzi !! trzeba  słuchac swojego wnętrza...
w doniczkach  z  lawendą mrówki zrobiły  sobie posiadłosc i posadziły  jaja ...w jednej  małe  w drugiej  duze a w trzeciej jeszcze nie... wysadzilam  do  gleby  w przyspieszonym trybie  ...reszta doniczek wolna  od  mrówek ...

12:48, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 28 czerwca 2011

... to  jest  tak  sobie ...wakacje są - szału  nie  ma  ...pogoda  tez jest  i  tez bez szału ...nastrój jest też i  tez  bez szału... a marzy  mi sie  szał ... imprezka  do  białego  rana ...drinki  z  palemką, opcjonalnie  duzo piwa; romansik i sex w pokrzywach ... albo  opcjonalnie  w  trawie ... a mam  zgrzyt ...zębami ...
zezarłam  3 nalesniki z serem...a naleśników  z serem  szczerze nienawidzę... to świadczy o moim stanie  psychicznym ... dosc mocnao  skomplikowanym...
jestem  tak  beznadziejnie grzeczna i uprzejma ,  że az mi sie  chce  rzygac ...moze  cos  zaprzedac dla  odmiany? ...jakąs duszę lub cnote chociaz ...?

19:02, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
sobota, 25 czerwca 2011

było ale  juz nie  ma... mysli ...najstarsze wyszły  razem na  grilowe urodziny ... riplej do  rodzicielki  swej, a Vi rysuje ... i  tak mi  jakos ...wczoraj mialam scysje  z sasiadką ... a własciwie  burze z piorunami ..znowu  mi scięła  winobluszcz z płotu ...siatki ... a tak  sie  cieszyłam, za zarosło...ze nic  nie  widac ...że nie  musze  ogladac tego  chlewu  zza siatki ... czysta złosliwosc ... zadzwoniłam  na  policje z pytaniem  co  mam  zrobic ? policjant na  to, że najlepiej  parkan 2.20 ... i za każdym  razem jak cos zniszczy  wzywac policje ..mowie  do niego, ze mimo wszystko  głupio mi bo  baba  ma  80 lat prawie  a  ja  41 ....a ten, że wiek  nie  ma  znaczenia  bo  takie  starse panie  sa  bardziej  zywotne  niz dwudziestolatki ...i tu  sie  zgadzam  ...a jesli  chodzi  o słownictwo  bije  mnie sasiadka  na  głowe ...chociaz myslałam,  ze to niemozliwe...a zrobiła to  dlatego, że nic  nie  widziala  ..kto przychodzi, z kim rozmawiam,  z  kim siedze, z kim pije  piwo... ostatnio pare  razy  przyłapałam ja  jak  kuca i podgląda...strasznie  straciłam panowanie  wczoraj  nad  sobą ... mila  nagrała  cała  akcje  ... a ta, że możemy robic  co  chcemy,  a  ona  i tak  wszystko  zlikwiduje ...ale  popsułam jej dowód, bo lecialam  łacina  tak , że tego  nigdzie  pokazac nie  mozna ...ale  będzie  miala  mine franza jedna,  jak  za dwa tygodnie  przyczepimy  przęsła  drewniane  na  dwa metry  wysokosci ...w ubiegłym roku  tez zrobiła  taki  numer z wycinką , ale  kasy  oczywiscie  ciągle brakowało na inwestycje ... najbardziej  wkurwia  mnie, że zniszczyła rośliny... a tak  było pieknie...

20:00, kariatyda_kasia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 23 czerwca 2011

..a riplej  wraz z moim tatusiem  wyrywaja  sobie jedyną packe na  muchy ... jeszcze jeden  strzał i poazbijam !!! obrzydliwe to jest ...wstretne  i  fujjj !! takie rozdyźdane  muchy !! no !!

23:20, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »

...rano osa na  szybie...bzyczała  jak pomylona ..zerwałam  sie  równo  z bruniem ...jego w locie  i  az mi  sie  kolana  ugięły  na  mysla,  ze mogła  go rąbnąc... moj maleńki  rozdarty koteczek najpiekniejszy  z  całej  wsi ... ale  byłam pierwsza i  osa  juz  u  swietego  piotra ... riplej  zerwał  sie  dzisiaj o 5.30 z okrzykiem ZASPAŁEM ... śniło mu sie, że zaspał  do  pracy ... stwierdził  ze juz  nie  moze  doczekac sie  poniedziałku ...szczerze mowiąc ja  tez ... a moje najlepsze z najlepszych  dzieci jest  juz  w  drugiej  klasie ... boższe ...pierwsze swiadectwo  Vi ...oczywiscie zruszałam  sie  raz, za razem  jak pomylona  i  do  domu  doszłam z rozmazanym make upem...chyba  mi brakuje  jakichs witamin, czy  coś,  ze  tak  sie  ciągle  zruszam...
a teraz ide  se popłakac nad świątecznymi drożdzóweczkami z truskawakami ...
przepraszam  czy  bedzie  burza ?

14:17, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 czerwca 2011

..to pada deszcz... deszczyk  jest  fajny ...podlewac nie  trzeba  ...ale  zmiekczył  ziemie  i trzeba  wypielic ...aaa tooo juz  co  innego  ..zwłaszcza kiedy  nic sie nie  chce ...stękacz domowy  w fazie  transformacji łaził pół nocy ... a ja  mam  taki  sen, że spojrzenie  mnie  budzi ...no  to  nie  powiem  zebym była  jakos  specjalnie  wyspana...chyba zaczne  symulowac jakąs niemoc ...i ułożę moje  ciało  w pozycji  horyzontalnej i zasnę ...a on wejdzie  spojrzy  i  po spaniu ..no  to nie  ma  sensu ...

12:27, kariatyda_kasia
Link Komentarze (8) »
sobota, 18 czerwca 2011

...ponieważ padał  deszcz ...całe  74 sekundy ...naprawdę to  juz  coś... chlop w domu od  tygodnia  jest gorszy  jak  zaraza...wczoraj wykonalam  14 pierogów z truskawek  ..myslałam  juz ze zaliczę zejscie w trakcie ...ugotowalam ...a ten przechodzi  i  pyta : co  tak malo tych pierogów? zawsze mowisz,że do małej ilosci  nie chce  ci  sie  nawet stolnicy  rozkładac ...?
finał  głupiego  gadania = ułamana rączka  od  wałka  ...mysle, ze do konca jego  zwolniena  zlikwiduje więcej  sprzętu kuchennego...

11:16, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
środa, 15 czerwca 2011

...nie  wiem jak ... mi jest ...na  deszcz czekam ...kazdego  dnia  tylko obietnica  deszczu  i  na  tym sie  kończy...ogólnie  do  doopy mi  jakos ...ale  se powtarzam, wcale  nie  jest  tak źle, nie  przesadzaj  wcale  nie  jest  tak  źle  , nie  przesadzaj  wcale  nie  jest  tak  źle  ...
na  urlop bym chciala ...na prywatny  urlop... pomarzyc  dobra rzecz ...
chłop  w  domu = armagedon...zwłaszcza chłop, którego boli ...kasiiaa, a o której mam  wziąc leki ? kaaasiaaa, a które raz dziennie ? kaasiaa, a to przed jedzeniem ...? a wez sobie  poczytaj dawkowanie...zamiast telegazety...
jastem bliska  szaleństwa...

19:44, kariatyda_kasia
Link Komentarze (13) »
piątek, 10 czerwca 2011

...jest  czekanie  ...chociaż bywa irytujące ...

16:44, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
O autorze