RSS
wtorek, 15 czerwca 2010

... bo ripleja  dzisiaj  nie  ma  ... nie  zebym coś miała  przeciw ,ale ... przebywanie  z nim od  miesiecy - non stop sprawia, że atmosfera jest gęsta... tak  bardzo , że chyba młot  10 kg rzucony w górę zawisłby ,bez zamiaru opadnięcia... ide po  domu  i  stękam ...a co  stękac nie  mozna  ? to  ide  i  stękam ... a  ten  sie  pyta  : a tobie co się znowu stało ? znowu ?  jak to  znowu ? odpowiedź sama  sie  ciśnie  na  usta , ale  zachowuję pozory i odpowiadam przez zaciśnięte tak mocno zęby  , że  czuje  jak  mi sie  jedynki ścieraja  - ale od  kiedy  ty jestes zainteresowany , po co jestes zainteresowany , daj  życ i  oddychac i stękac i psuć powietrze , bez konieczności odpowiadania co  takiego  spożywałam , że  psuję ... o przykład to  był  ... i dlatego jestem  sfrustrowana  ciągle , bo  moja  odpowiedź wyglądałaby  zupełnie inaczej , ale  postanowiłam  jakis  czas  temu  powsciągnąc jezyk i  strasznie  sie  kurwa  z  tym męczę ... wracając do pytania , to  czy  ja  musze mu zdawac relacje  z  tego  że  stękam ,bo  czytałam  w  ulubionej  pozycji , na  brzuchu leżąc i sie  wygięłam  w  druga  stronę ? zero intymnosci ,zero tajemnicy ...ale  dzisiaj  go  nie  ma  ... pojechał  w  sprawie  pracy  , bo  pola  tulipanów  sie  ostatecznie  rozmyły -kryzys ... niech  im będzie ... wola  zatrudnic  przedstawicieli innych  narodów  , którym zapłaca  O WIELE  mniej   , a oni  i  tak  sie  będa  cieszyc ...i dzisiaj jego nie ma ... i  jest tak ...przestronnie ... ? i  oddech mam jakis lżejszy, a nie  jak  w  gorsecie ... i pranie  sobie  wyniosłam  na  dwór , do  sadu  , bo  sie  pojawiło słonce  i   uginałam  sie  pod  naręczem mokrych łachów i pościeli i nie  uslyszałam - a co ? pranie sie skonczyło ? ...nojacieniepierdziele !! i ja  mam  byc  normalna  , i mówic  poprawnie  bez  uzywania  wulgaryzmów , a  jesli  juz  to  w  ilości ograniczonej , bądź stosując zamienniki....? ale  dzisiaj relax ... pozmywałam gary , poskładałam powiesiłam pranie odkurzę, umyję  wannę ale  najpierw  sobie  tu posiedzę , bez zbędnych pytań - a co  robisz ? - bo  robota nie  zając ...
z życia  podwórka
pietruszka  naciowa urosła do  wysokosci 145 cm zmierzyłam linijką osobiscie.... szalona...

12:28, kariatyda_kasia
Link Komentarze (8) »
sobota, 12 czerwca 2010

...przezyłam dzisiaj , bo przypadkiem ktoś włączył  kanał  taki  bardzo  kulturalny  i  tam  oczom moim ukazal  sie  pan ...ADAM SŁODOWY !  i  ja  sie  zruszyłam , za  tamtym czasem kiedy  on nam  pokazywął i pouczął i  dawał  rady  dobre i pokazywał jak  z byle czego  zrobic fajne  cos ...a najbardziej  lubiłam  jak z listewek robił i  tak  precyzyjnie  podawał  wymiary  tych  listewek  i  miał taki  wskaźniczek , żeby  było widac  dokładnie  co  do  milimetra  o co  biega i ja  marzyłam o  takim wskaźniczku  pana  adama ,na  własnosc go chciałam  miec  ten  wskaźniczek...zruszyłam  sie  ...chce  byc  znowu  mała  dziewczynką ....albo  nie , bo  mnie  mamusia  wkurwiala  jakby  troszkę ... teraz  tez  ...ale  teraz  juz  to  oooogaaaarniam ...
dostałam sadzonki  kalarepki i  czerwonej  kapusty , to  żal  było  nie  wsadzić ...a komary  cięły  w wypiety  mój zad  i  teraz  siedzę  pólgębkiem i mam bąbel na bąblu .... i swędzi pioruńsko i tak  łaze po domu  i  sie  po tyłu drapię... chyba  nie  wyglądam zbyt elegancko...

21:58, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 czerwca 2010

o  komarach  mowa  ...hardkory  jakies  ... żar  sie  leje  z  nieba  i nic  ...kłuja  napieprzają... burza  , pada  , a  im to  wisi  i  dalej  tną ... a może  one  sa  jakies  syntetyczne  czy  jakos  tak ? a może  to  cyborgi ? jak  mam wyjśc z  domu , to  automatycznie  mam przed  oczami taka  scene  z  bajki- lilo i stich...jeden  z  takich  dwóch  wyłazi  na dwór  i  siada  na  nim komar i on idiota  sie  cieszy - ojejku , ojj, jak  fajnie  ,komar  ! jaki sweet ,wybrał mnie  na  swojego  zywiciela !! i  nagle  opada  go  cała  chmura  komarów  i  go  wysysaja  ...o ! i to mam  przed  oczami  , a  jak  juz  zbiorę  sie  w  sobie  i  wyjdę , to ta scena  sie  dzieje  na  zywo  , a  zywicielem  jestem  ja  ... i mnie  wysysają  ...szkoda , że  nie wysysaja  tkanki  tłuszczowej..o  takie  komary to  ja  nawet bym  wytrzymała.. w  imię rozmiaru  s... najlepiej  ma Vi ... owszem  widze  czasem , ze  cos na  niej siada , ale  ona  tylko machnie reką  i ma  gdzies  ...i chyba  im nawet nie smakuje ...  riplej  przesadził w  skarmianiu jej  lodami ... i  cos dziecię chrypi . .. no , ale  jak  podchodziła  do  niego  i mówiła - taaciu loula.... to  taciu -riplej  zasuwał i  tylko sie  za  nim kurzylo ..i  tak  2-3 razy  w ciagu  dnia ...muszę ją nauczyc  żeby  mówiła  - taaciu dach , taaciu samochód , taaciu torebka duża  skórzana  mieszcząca  a4 ( a to  juz dla  mnie-przyznaję poniosło mnie  nieco  )...

17:17, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 czerwca 2010

żar skwar i  trawa po kolana...dzisiaj  o  swicie  zakradłam  sie  i pozarłam pierwsza  dojrzała  truskawke  ..miałam odlot... mogłam zjesc ?  czy  moze  jestem  wyrodna i  powinnam  sie  z  kimś  podzielic ? a kola idiotka  czarna  jak chce  wyjsc na  dwór, to  wyskakuje  przez okno ..po prostu sruu i na dworze ... a wcale  nie  jest nisko - ok 2 m .

10:21, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 czerwca 2010

tak pada ? podobno  w  przyszłym  tygodniu  ma  byc pieknie  i  nawet czasem  28 stopni ...nie  wiem wierzyć im czy nie ? pojechali sobie  ... wracaja  w końcu  sierpnia ...basen uczy się nurkowac ... a ja  pocieszam Vi i mała  Klos jak  umiem, że na pewno , ale  to na pewno  wyjdzie  słonce i pójda  sobie na  dwór ... ale na pocieszenie dałam im  już pudełko czekoladek...tak na  wszelki wypadek ...

11:07, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 czerwca 2010

małe zielone  glizdy , noca , zeżarły mi  wierzbe  mandżurską ... dużą okazała  ...zostały  powyginane gałęzie  i ogonki od  listków ...bo  ogonki juz  bydlakom nie smakowały

18:31, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »

wszyscy  byli ..własciwie  sa  nadal  , ale  przemieszczaja  sie  , bo  sa  w  trakcie  przenosin , przeprowadzek wyjazdu ... wczoraj  siedzielismy ( śpiewalismy , niektórzy tańczyli , niektórzy patrzyli z  lekka  trwoga ,niektórzy się  alkoholizowali napojami róznymi od pinakolady przez piwo do czystej -bleeee ) do  rana ... takie  było założenie ...podobno... pobierałam energie o świcie z kosmosu stojąc , czerwonoskóry -na leząco , w  trawie po szyję i w rosie jakby ktoś polał z sikawki ( przeto jego  blada prała mu  kurteczke  mimo święta i  na  pewno mnie  obmówią okoliczni  -wiem i olewam) . basen  po intensywnym śnie dwugodzinnym została zapakowana  do pociągu  z  kartka  na  szyi niczym basia  z  awantury i  odesłana  do pewnego nurka ., z przykazem , że bez suwenirów ma  nie  wracać .. riplej  pojechał na  cysia do rodzicielki ... a ja  siedze  z  dziecmi ... moi rodzice  tez  byli ... dzisiaj  zaliczyli pierwsza  noc w nowym domu ...a że bliziutko to wbili...obiad zrobiłam ,pozmywałam , ogarnęlam baze i olkolice po nocnym czuwaniu , zaopatrzyłam  isię  w zieleninę , przy okazji odkrylam  ze  zaczęły  sie  truskawki  czerwienic . w tzw pomiędzyczasie przeszła  burza , a teraz wyzionęłam  ducha...bo  mocy porannej  z  kosmosu  wystarczyło mi do  18 .20

18:27, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 czerwca 2010

... frustracją  jestem i  nawet picie  kawy z filizanki  w  rózyczki nie  rozładowuje  jej  nawet o milimetr... może  gdybym  piła  z  trupiej  czaszki ? może  poprosze  mała  klos , która  zarzuciła  styl kwiatkowo -motylkowo-cukierkowy  na  rzecz mrocznego  -czaszkowego -ciezkiego żeby mi podrzuciła  pare  wyrazistych  dodatków :pierścionek  z  czachą, kolczyki z piszczeli ...

09:52, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 czerwca 2010

...chyba ... to  znaczy  depresja  mnie muska  delikatnie ... z wielu, bardzo powodów... ale  ... mówią , że  co nas  nie  zabije ,to nas  wzmocni ...chociaz  wydaje  mi  sie , tak  czuję , że gdybym tylko mogła  zatłuc takiego  jednego policjanta  ( wypisz wymaluj jak z  dowcipów) oraz jego  małżonke  ,a moja  kuzynkę ,od  razu  automatycznie poczułabym sie  wzmocniona  ... no nic nie  dociera do pustych opakowań po mózgu ... jutro szykuje  sie najazd bladych oraz basen...w grupie  siła ..to  może pomoga wykombinowac zestaw tortur trudnych  do  zrealizowania  ale  przynajmniej  wzbudzające wesołośc...a na ustach  mam oprychę ...całkiem jakbym sie  całowała , na  wietrze np ...a przysiegam  że sie  nie  całowałam juz o o o o !! a może i  dłużej ... .
z życia podwórka ...
no  coż .  podwórko żyje  własnym życiem...

20:40, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
O autorze