RSS
wtorek, 31 maja 2011

...włączyli wyłączyli i luus ...to  nie  wiem po co  ja  sie  tak denerwowałam i  teraz jestem  wypompowana  ...jakby walec po mnie  ...eee to  pewnie  wina  upału...bo  wielkie  mi co  ...wyłączyli  to  i  włączyli ...tez mi powód  de zdenerwowania....kto  by ją  tam trzymał taka  wyłączoną...
i jak juz  mysle  ze nic  nie  musze  to  moje  dziecko  nie  trafia  szklanką  w blat i  szklanka  rozpryskuje  sie  na  pirdyliard kawałkow ...i funduje  mi odkurzanie  ...
o basen  jałówka  była...

20:56, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »

...do  tej, nie  wiem której  godziny  jak ja  włączą  i  wyłączą ... a tu jeszcze do  szkoły z Vi  musze isc ...dobrze, ze ona  dzisiaj jest spokojna  i  grzeczna  o! podłoge  w kuchni zamiata sobie  szczotką - zmiotką... ooo zabawki  w  swoim kącie  sprzata ...chociaz w sumie, to  dobrze , że ta szkoła, bo  tu w domu  mogłabym dostac pierdolca, a tak  chociaz na  3 godziny ...

10:27, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 30 maja 2011

...bloga to  jakis ekshibicjonizm psychiczny ?  czy  co ? juz  dawno  sie nad tym zastanawiam i  pewnie  nie  ja  jedna  ...czy  jakas tam grafomania ? ale  to  tez nie  do konca tak ...bo  np nie  chcialabym zeby sasiadka czy ktos, kto  tutaj mnie  zna  wiedział, ze wkurzaja  mnie  cycki moje  własne  jak uszy baseta ( na  co dzien nie  widac, gdyz biustonosz trzyma  mi  je  pod szyją) to  przykład taki  luźny  był ..ale  nie  mam  zadnego  problemu  zeby  ogłosic go  tutaj... albo  ze riplej rozsiewa skarpety  po  domu ...i wkurwia  mnie  co  15 min cyklicznie,  jak jest  w  domu, a jak  go nie  ma  to  tesknie  za nim okresowo  przez dwa tygodnie  ...tzn pod koniec juz  nie,  bo sie  przyzwyczajam, ale  tez bym tego  nikomu  nie powiedziala ...albo, że mnie  matka  wkurwia  osobista, bo  sie  idzie  wyłączyc jutro i nie  wiem jak mam ją  od  tego  odciągnąc, bo  jest  to  zbyt radykalne posunięcie  jak  dla  mnie  .... a moze  jak  jej powiem,ze jak  spotka  gdzies babcie  i  dziadka,  to  niech  im powie,  żeby wpadali moze  troche  czesciej  tu  do  mnie i  niech  sie  zapyta  czy  ktos tu kogos zadżgał  i  zakopał  w  ogródku, bo  nie  wiem  czy  mam kopac dalej,  czy  moze  lepiej  nie, to  ona  sie  przestraszy  i  sie  nie  da wyłączyć ? jestem  potworem ? tego  tez nikomu  nie  zdradzam ...zadzwonie  do  matki  ....

19:27, kariatyda_kasia
Link Komentarze (1) »

jak  dojedziesz na  miejsce ...nawet  jak będzie  nad ranem - prosiłam se ja  głupia  ripleja - bo  sie  bede  denerwowac jak  zwykle..ale  nawet  jak bedzie  srodek  nocy  czy  nad ranem ...o 6.30 nie  wytrzymalam - bo  i  tak mialam srednio  noc przespaną- i zadzwoniłam czy  dojechał, a ten  oczka  przeciera i  mowi- taaaaak ...o 4 rano i jeszcze sie  zdrzemnął przed pracą ... ale przeciez miałes zadzwonic TAK ? - aaa noooo taaak ...ale no nie  pomyslałem... no  tak ...nie  pomyslał jakos ... kretyn ...a bo  ja  głupia  jestem i  zawsze se znajde  cos  do  denerwowania ..nawet  jak  chwilowo  nie  ma  nic  -a chwile  takie  zdarzaja  sie  rzdko - to  i  tak  sobie  cos  znajde  zeby  ciągłośc zachowac i  nie  miec "zespołu odstawienia" ...no  ale  jutro  to  dopiero  bede  miala  nerwy i strach  itp  , bo  moja  mamusa  idzie  sie wyłączyc ...tzn  pan doktor ją  wyłączy  i  ożywi ...jak  dzieło frankenstaina prawie...bo ma  arytmie i  pan doktor wymyslił, że ją  wyłączy,  włączy  i  luz ...no  przeciez myslalam,  że spadne  ze schodka  jak  to  usłyszałam ...no ja  to  bym sie nie  dała  wyłączyc ...ale  moja  mamusia,  nie była  w stanie  wytłumaczyc  panu  doktorowi, zeby  moze  jednak  znależc sposób na  to,  zeby  sprawdzic jak  sie  jej  serce zachowuje  w warunkach  normanych  czyli  jak spi, czyta, łazi, po lesie, garami  tłucze po kuchni,  nie  wiem siku  robi ? a nie  siedzi  od  7 rano  w  poczekalni  z nią  kłębiący sie  tłum ( uciekłabym po 10 min opcjonalnie  miałabym zawał  własciwy, nie  udawany ) wkurwiona i  wypompowana, z każda  godzina  bardziej i  jeszcze bardziej  wkurwiona, wreszcie  wchodzi  do  lekarza o  17 !! to  sokojnie  mozna  miec migotanie  przedsionków ... ale  żeby  wyłączac ?  człowieka  ? i włączac ? ale  dobrze, że na  burze nie  czekaja,  bo  kojarzy  mi sie, że dr frankenstain swoje dzieło włączał przy  uzyciu pioruna...sie  człowieku  nie  denerwuj, jak  rodzona  matka  w cyborga sie  zmienia -źle działa? strzelimy  resecik...

13:51, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
czwartek, 26 maja 2011

..to  ja  u siebie  widzialam w ciązy ...każdej  ..ale  ze w ciązy  nie  jestem ( jedno  niepokalane poczecie  juz  było a historia  sie  tak  często  nie  powtarza) znaczy  ze co ?  dopada mnie  klimaks? bo  mi sie  płakac chce... nie  widzę sensu...patisony  nie  wzeszły ( ale  tu moze oczekuje  ich  zbyt szybko ) Viki  nie  chce  wstac, psy  ujadają bez sensu i powodu ...schudłam  dwa kilo  ale  dlaczego nie  5 ?  bo  pięc to  bym może zauwazyła...i włąsciwie  to po jaką  cholere wlazłam  na  tą  wage ? i ropucha  mieszka  w sałacie...i ja nie moge przerywac, wyrywac tej  sałaty, bo ona  patrzy na  mnie, a jej  wzrok moiw - idz precz! moja  sałata ! moja  !! jeszcze są  meszki ...i nie spią nigdy ...a moze mam zespól napięcia juz cały miesiąc? a moze kurwa nie  wiem  co ...

11:31, kariatyda_kasia
Link Komentarze (11) »
środa, 25 maja 2011

... sie  mi uaktywniła  wczoraj  wieczorową  pora  ... tzn  cioteczkę zza sciany mam  na  mysli  ...tzn wiedzme ...musze, nawiasem mowiąc, odmalowac rune na  drzwiach,  od  strony  korytarza prowadzacego  do  niej...bo  chyba  sie  nieco  przykurzyła...moje  dziecko - wyrafinowana  meteopatka- wyczuła,  ze zbliza sie  nocna  wichura i o 22 zamiast spac rzuciła  hasło : bajki...nooo doobra ...ale  jaka bajka ?  nemo ?  nie ! król lew ?  nie ! pingwiny ? nie ! zólwik sammy ? nie! to którą ???!  " bajki "!!  zaczęłam miec tiki nerwowe, ale  nauczona, ze o tej  godzinie  lepiej  nerwy  trzymac na  wodzy drążę dalej ..ale  która  k o c h a n e dziecko  bajeczke  ?  i  wylicznka  od  nowa ...i jakąs bajke  chce  ale  zadna  z tych, które mamy ...skarpetki  załozyła ...zdjęła ...pic ...jesc ... znowu skarpetki ...pieluche  ...ok załozymy  pieluche ... to  siku ...to zdejmij pieluszke  i  idz ...i poszła  ..ale  pieprznęła drzwiami  od  łazienki ...a jak wychodziła  pieprznęła ponownie ... na to  zrobił sie  rumor po drugiej  stronie...i z okrzykiem  " ja  cie  naucze  zamykac drzwi" wiedzma zaczęła trzaskac ...hmmm to  mało  powiedziane  walic ...zaczęła walic drzwiami  od  piwnicy.... nie  wiem  zupelnie  dlaczego  postanowiła  przeprowadzic takie  własnie  szkolenie...ale  przyniosło  efekt odwrotny, bo  Vi,  cukierek  moj, zaczęła nerwowo biegac po mieszkaniu i trzaskac czym popadnie...a że ja  nie zniżam sie,  juz  od  mniej  wiecej  trzech  lat  do rozmów z wiedzma, to  nadmienie  tylko,  przy okazji, bratu  mojej  matki, który  to  ma nieprzyjemnosc byc męzem  wiedzmy, zeby moze  ona  w nastepnym ataku  psuła  swoje  drzwi, a  nie  te, które sa  wspolne, czyli od  piwnicy ...a potem,  to  juz  mnie  spokojnie,  o  1 w nocy  obudziła  wichura ....moje  nadwrazliwe na  anomalia pogodowe malenstwo jest  dzisiaj  spokojne  jak  aniołek ...i nawet wykonala  dzisiaj  w  szkole  serduszko  dla  mamuni ...widzialam  jak to  robiła, jak  tą  tasiemke przeciągała  przez milionpincet otworków, az sama  gęsią skórke  mialam... i  mowie  wam, dzisiaj wichury  nie  będzie,  burzy  tez nie...
z życie  podwórka :
trawa skoszona ...prawie ...ale  to  prawie  juz  mi  tak bardzo nie  przeszkadza...ale  za to  wreszcie  zobaczyłam iglaki w całej  okazałości ...niektóre nawet mnie wzruszyły, bo  zapomniałam  ze są ...

18:12, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
piątek, 20 maja 2011

...nastepna  o nazwie "koszenie" jutro...ojciec juz  był  gotów  pieprznąc kosiarke  do  Wisły ( kosiarke  swiezo  odebrana  z naprawy ) bo  skosił pas 4 m no  prawie  6 niech  będzie  i  finał  zabawy ...a dmuchawce latawce wiatr w nos mi  zawiewa,  pokrzywy  sie  kiwaja  szczęsliwe ...szał ciał ...a Vi dostaje  pierdolca bo  będzie  burza ...a ja  zaraz nie  wytrzymam juz !! ide w cholere ...jeszcze nie  wiem do  jakiej  roboty  ...bo  moge  nie  wytrzymac !!i wbiej  zeby  w  drzewo  pierwsze i  tak zostane  ...z zębami  w  korze...

16:48, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
środa, 18 maja 2011

...rzecz dotyczy patisonów...no w  każdym  razie  one  tez zaliczyły glebe i  fasola szparagowa i  cała  reszta  tez ..juz tylko  w środe, przyszłą  ogóreczki - sadzoneczki  i  finał ...warzywny oczywiscie  ...bo  jesli  chodzi  o  kwiatki  i  inne  takie  krzaczki, to  cały czas sie  rozkrecam ...mamunia  moja  jutro mi  torbe nasion wszelkich  przywiezie  ...no i kombinuję,  gdzie  by tu  wstrzelic sie  jeszcze z jakims  klombikiem ...w sumie  to  juz  mi  troszke  miejsca brak, ale ...zawsze jeszcze pozostają donice ;)) z taką  donicą,  to  sobie  mozna  latac, jak kot  z pecherzem  i stawiac gdzie  akurat mi  sie  spodoba ...takie niecierpki  bedą fajnie  w niej  wyglądały nie ? ale  zupełnie  nie  mam miejsca na  dziwaczki ( nazwa lokalna  chyba  ) które rosną ogromne ...riplej mnie udusi rękami  własnymi jak  mu jeszcze jakis klomb pod nogami  wykombinuje ...no ale  gdzie  mam robic ??  na  drzewie ? mam pewien  plan ...jak to na  srodku  sobie  troszke  powieksze o metr np  no ...1.5 do  przodu i do  tyłu,  to  moze  nie  zauwazy ...a w razie  jakby co, to  mu powiem, ze tak  było  od  dawna  i  ze slepy  jest, a to  juz  sory,  ale  nie  moja  wina  ...i jeszcze sie  obraze ...bo  sie  riplej czepia, że juz  wszędzie  karzaki  kwiatki ...tu  nie  depcz tam nie  wchodz ...jak  jestesmy  razem  na podwórku  to  najczęsciej  krzycze  do  ripleja STÓJ ! I NIE  RUSZAJ  NOGĄ (prawą lub lewa w zależnosci  gdzie  mi te płetwy w rozm.46 wpakuje ) jakby miał mniejsze, to  by sie  moze miescił ...bo  on utrzymuje  jakoby  nie  miał gdzie  sie  z Vi  bawic ...w piłkę np ...a to  niech  ida  na  łąkę, albo  na  jakies boisko ...no  ...to se powiekszę ...

17:12, kariatyda_kasia
Link Komentarze (8) »
piątek, 13 maja 2011

...nie(r)o(z)garnięta jestem ...wczoraj był fajnie ...wreszcie poczułam, że jest gorąco ...ale dzisiaj juz mi przeszło ...ostatnio Vi bije rekordy w przebieraniu sie, z powodu silnego zabrudzenia odziezy wierzchniej ...oraz rekordy w rozciąganiu mojej cierpliwosc ...a cienka jest to juz nić, ojj cienka ...tylko ze co  najwyzej, w razie  jej pęknięcia mogę isc okorowac jakies drzewo zębami i pazurami, bo niewiele  więcej ...apropos drzewo...
szerszenie -come back... dąb znowu sie sie pieni i  wypuszcza soki ...co jest  z tym gosciem, bo nie rozumiem ..juz był spokój  i znowu ...bo  te bydlaki na  soczek przylatuja ..i wczoraj mialam  zawał prawie ...bo jak chodzę do  warzywniaka  sie relaxowac w grządkach, albo z praniem na  sznurki do ogrodu, to Vi najczęsciej  własnie przy dębie zostaje ...ona  bardzo lubi przytulac sie  do niego ..obejmowac rączkami ...i wczoraj zrobiła to  samo ...i woła mama ! mama ! i pokazuje jak sie  przytula...i spojrzalam ..na szczęscie  automatycznie, a nie chwile pózniej... akurat obejmowała i chciała jeszcze raz, a spod jej lewej rączki dwa bydlaki wyleciały ...umarłam ! ! wrzasnełam Vi nie ! i chodz tu szybko do mamy - i ona  odwróciła sie  i  zaczęła isc ..a ja  juz do niej  biegłam ...wczoraj tych szerszeni nie było ...bo łatwo je zauwazyc ...riplej musi zakleic czyms to miejsce, gdzie sie pieni i pachnie ...zeby nie przylatywały ...bo JA TAM NIE PODEJDĘ!

pada deszczyk, pada , pada sobie równo ,raz spadnie na kwiatek raz spadnie na ... o własnie taka sytuacje za oknem mamy ...proszę wycieczki ...

08:04, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
niedziela, 08 maja 2011

...to  był  dla  mnie  ...bo tak  się ciągnął i  ciągnął ...ale od jutra nowy tydzien i co  tam on ma  przyjmuje  ..na  klate ..
ale  w sumie,  to  może dobrze, że nikogo nie  było  ..tylko  same z Vi siedziałysmy ...

19:11, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
O autorze