RSS
piątek, 27 kwietnia 2012
...ale to dlatego, ze nie mam łączności ze światem. dzisiaj po prostu dopadłam lapka olki, bo zjechała na dziesięć dni... tzn mam nadzieje, że nigdzie jej nie poniesie... ciepło ...bardzo ciepło ...bardzo bardzo gorąco...pora zimowa zmieniła się w porę letnia i już. cięgle siedzę sama - nienawidzę samotności - tzn z Vi ...ale marzy mi się stały kontakt osobnikami dorosłymi...najlepiej z riplejem ale to odpada buuuachachacha...riplej pracuje nie miewa wolnego . no chyba, ze złapie go kosmiczna sraczka...wtedy wykorzystałam jego niemoc wysłałam do lekarza i zapowiedziałam, że bez zwolnienia w garści za próg nie wpuszczę... sraczka minęła po trzech dniach riplej drapał się w głowę i smęcił po domu, bo przyzwyczajony juz do kieratu nie wiedział co ma zrobić z wolnym... "biedaczek". jeszcze będzie pod koniec lata z rozmarzeniem wspominał ten "wolny" tydzień, bo takich głupot jak urlop, u niego w pracy nie ma ... z Vi biegam każdego dnia do szkoły. z tym, ze na zmianę jest zachwycona i wręcz przeciwnie. dwie nauczycielki ma. a ja podcięłam włosy duuuużo oraz znowu mi dooopa urosła... ale cooo taaam...moja dooopa nie? niech sobie rośnie, może własnie tego potrzebowała. a wichury wczesnowiosenne zniosłam. pierwszy raz od wielu lat miałam je głęboko...wiatr mi kudły rozwiewał, a ja miałam to naprawdę gdzieś...i tylko tak sobie myślę, że gdyby tak wiało zanim wycieli mi obcego, to nie wiem czy bym to zniosła...a tak to tylko szramę widać, ale to mi akurat zwisa...hej ho do szkoły z Vi by się szło ... ps...ząb mnie łupie/boli/rwie/napierdziela... musimy sie rozstać D E F I N I T Y W N I E..tylko gdzie dają takie znieczulenie żeby na miękkich nogach jeszcze kilka dni chodzić?
11:10, kariatyda_kasia
Link Komentarze (5) »
O autorze