RSS
poniedziałek, 29 marca 2010

... tak  mi sie  skojarzyło ...w  kwestii  nóg  i  rąk ... w związku  z  poniedziałkiem i  do tego  wielkim , posiałam warzywka  ...sasiad  mnie  pochwalił  , obiecał  że  urosnie  na  pewno  oraz  obiecał  fasoli jasia i cebulki i kapusty ... z  tym , ze  se chyba  na  plecach  to  posieje  czy  posadze  ,gdyz  wiekszosc  mojego ogródka zagarnęły  truskawki , same , nie  proszone  ... maciejke  tez  posiałam  w  przypływie  szaleństwa , z tym , że już nie pamiętam gdzie..wiele miejsc to było ..ale ..poznam po zapachu w stosownym momencie ... i palilismy  liscie , gałezie ... tzn  riplej  palił a  ja  mu gasilam ...i  mnie  wywalił  od tego  ognia ... i dobrze  . o to własnie  od  początku  chodziło . tylko szkoda  , że  nie  wpadłam  na  ten  pomysł  wczesniej , bo od  tego  dymu  to  bede  ...zrucac ...chyba ...

21:32, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 marca 2010

...chociaż , ani ręką ,ani nogą nie mogę ruszac ...tzn teoretycznie . bo praktycznie to wstaję , łapię za baniak z olejem , polewa się zeby nie skrzypiec i jak dojde do drzwi, to juz całkiem całkiem i cięzar egzystencji jakby słabszy ... bo to wszystko dlatego , że powiedzieli ze znowu zrobi sie zimno oraz, ze bedzie adac , a w wyzej wymienionych warunkach, to ja  zapierdzielac nie bedę . no .. to sie spieszymy . ja oraz riplej w przerwach miedzy fisz a farm ... uległam jego namowom  wczoraj i pozwoliłam przesadzic troche cyprysów i chujanke - sosenke . ta sosenka ma juz 1,2,3...7 lat ? ale  ten czas leci ! albo 6 ,jakos tak ... pojechalismy pierwszy raz do CZD z Vi . i w drodze powrotnej zatrzymalismy się w celu - moze cos rąbniemy - w jakims lasku przy drodze . i owszem ...przy uzyciu łyżki oraz kozika z otwieraczem do butelek wydarłyśmy z mamą -wiesławą chujanke ową własnie i 5 brzózek ...małe były, liche ,mizerne i tatus -henryczek powiedział ,ze juz to widzi jak nam urosną - wywalic mi to w cholere i jedziemy do domu ...albo on jedzie sam , a my z buta ... baardzo sie rzestraszyłyśmy ! zwłaszcza wiesława ... i wpakowała wszystko do bagażnika... i tak sobie rosła i rosła ta sosenka na gównie , znaczy sie pardon , na  szambie ... i w dodatku na samym środku podwórka ...i wiadomo było ,że trzeba bedzie ja przeniesc ...no i uległam ...przesadził ja  i  teraz mi pusto ...a brzózki tez się przyjęły  ,tylko moja  mama zapomniała  ze one nie zawsze będą miały metr wysokosc i posadziła je  na  kupie ....aktualnie brzózki sa "wysokie jak brzoza " i wyglądaja  ...smiesznie. no i teraz czuje pustkę w miejscu po sosence ...i muszę szybko cos tam wsadzic ( jak tylko riplej pojedzie , bo on jest fanem pustych placyków ) . w przypływie zapału skopał mi ogródek , wraz z częscia pietruszki naciowej trzylatki , ja  skopałam mu za to tyłek ,  mnie  skopały tyłek truskawki , które wczoraj usiłowałam opanowac , bo sie  pioruńsko rozrosły . ogarnęłam je ale ..jak zobaczyłam te rządki , które miały byc równe  ( chodz juz, no chodz, przeciez masz równo wszystko , no chodz ,juz sie ciemno robi ! linijke ci przyniesc ?? ) to padłam ... ale tak zostaną ...jako dowód mojego zaangażowania... no ...to lece ..

09:03, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 marca 2010

Czy to , że juz przyszła wiosna oznacza , że mozna wysiewać ,rozsiewać ,sadzic? bo mam ogromne parcie na owe czynności. czuje sie zapyziała  od  siedzenia w domu a Vi szaleje nie wiem który dzien pod rząd. ale  tu jej sie nie dziwie . ostatnio nie posiadam żadnych nowych pomysłow na rozerwanie dziecka ( z wyjatkiem granatu oczywiście  , ale to ostatecznosc i raczej przeznaczona dla mnie ) . kuchenka ,garnuszki miksery ,mikrofalówki expresy -wszystko wersja mini -lężą pokryte warstwą kurzu . ciastolina ( ze 40 pustych i penych oakowan) leży . kredki malowanki wycinanaki wydzieranki  - również poległy . ostatni hicior ripleja czyli blok z kolorowymi kartkami ( ja to juz daawno odkryłam ) który okazał sie ...papierem kolorowym samoprzylepnym też stracił  na  atrakcyjności . chociaz muszę powiedziec , że miał swoje pięć minut . zwłaszcza kiedy była  moja  basen oraz po spozyciu winka czerwonego ... mysz wykonana przez nią osobiście króluje na  drzwiach od lodówki . ale ja wiem co mogłby zapewnić Vi dobry humor - pobyt na dworze od rana do ciemnej nocy . ale sorry drogie dziecię ...jeszcze troszkę . dzisiaj o świcie , "sąsiad zza płota" umówił się ze mną na  ...sianie warzywek w wielkim tygodniu ...nie wiedziałam , ze wtedy są najlepsze jak sie  je  w wielkim tygodniu sieje ....na wszelki wypadek nie protestowałam ..ale marchewke olewam . juz trzy razy mi nie wyszła ...tzn wyszła z ziemi i skupiła sie na natce. a ja chce cukiinię ...morze cukinii... ostatnio testuje banki ..w kwestii pozyczki , lub kredytu albo cos...testuje je w kwestii , który da , jak sie ma spory dochód ,ale nie pracuje zawodowo... na razie marny skutek .. śfynie ...chcą żeby konta u nich zakładać i nic nie  dają w  zamian ... takie banki to ja mam w ..tym no ...głebokim poważaniu ...riplej wyjezdza po świętach ...zrobiłam mu listę prac pilnych do wykonania ...ale powiedział , że nie wie czy zdązy ,bo ma  ...za  duzo pracy na wirtualnej farmie oraz żebym mu nie  przeszkadzała , bo ananasy sadzi ręcznie . . .  chyba zamówię mu bus na  najblizszy piatek , a nie na  po świętach i będzie mógł sadzić tulipany w realu... poziom endorfin mi opadł , całkiem..

10:40, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 marca 2010

Taki tytuł dlatego , że jestem  ciekawa  czy jak  to  napisze  od  razu  zacznie się cos  dziać ... np  wyschnie mi  grzęzawisko  na  podwórku ... riplej  wykona  obiecany  kojec  dla  suki oraz  fundnie jej  bude ... albo  nie wiem zrobi sie  ok 20 stopni ...albo  riplej pojedzie  zarabiac  wreszcie  te cięzkie pieniądze ... a nie  ciągle  faza  oczekiwania na  hasło -przyjeżdzaj !! albo  nie wiem  cokolwiek -byle  nie  choroby ...

21:39, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
sobota, 13 marca 2010

..z tym  , że mnie  jakos nie rusza. gorzej  ,ze nie rusza  tez  Vi . normalnie  to miałabym gdzies , ze ona  nie spi , bo  wiedzialabym ze  zajmie sie nia  jej ulubiony  tatus ( będa  karmic  rybki , albo uprawiac bawełne na  fejsbuku) ale dzisiaj  go nie  ma , gdyz pojechał  przytulic swa  siwiejąca ( cha cha on ma siwe włosy nananana ) głowe do mamuni łona ... a niech  se  tuli ...tylko niech  przywiezie jutro  te  fajne czekoladki , których  ona  ma  jakis  kontener zadołowany , takie z kokosowyn nadzieniem i jeszcze kremik wypływa mniiiam ..wracając ... on pojechał , Vi nie śpi, ciemno , znowu pada snieg , olka przyjechała odęta  jak puzon i  nabzdyczona  jak  indor , milka  wyszla  i "doprawdy nie zadawaj mi tak głupich pytan dokąd ide  i kiedy  wróce  , bo  ja  sama  nie znam odpowiedzi " .... jednym słowem  czuje  sie  samotna ..w sieci ... a może nawet w  matni ...miły akcent ? hmmm karmnik ripleja  sie  sprawdził -Vi obserwuje  ptaki ,głownie sikorki ,jak  się leją  i  zanosi  sie  ze  smiechu , a jeszcze milszy  akcent ?  juz  nastepnego dnia, po  zainstalowaniu ( dwa gwoździe plus młotek ora riplej instalator ) karmniczka  na  wisni , leżał w  nim rudolf , który uznał , że własnie otrzymał nowa  zabawkę ... być może , być może  ,podkreslam  ,przyjedzie jutro basen i bedziemy  snuc wizje oraz plany, głownie  finansowe ...własciwie mam tak genialne pomysł, że jakis bank ( o nazwie kamikadze) mógłby mnie zatrudnic ... szybko pusciłabym go  z  torbami ... ziewnęłam po raz pierwszy ... a Vi -cyborg dalej rysuje "kocie "...

00:00, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 marca 2010

... bo  riplej  wypełzł wreszcie  z  centrum dowodzenia trzymajac w  reku ...karmnik ...dla  ptaków...wiedzialam ,ze on wiekszosc  rzeczy  robi na  odwrót  , ale  tu juz go  lekko poniosło .. powiedział ,ze to  juz  bedzie  na  nastepna  zimę..wspomniany wyżej karmnik , wykonany został z takiego  czegos  ,jak  sklejka  cieniutka , po ozdobach  choinkowych  , nastepnie  ze szczebelków od zmasakrowanego  przez  Vi łóżeczka  dla  lalek i  gwóźdź programu ...daszek z panela  podłogowego w  kolorze akacja jakaśtam... pan  Adam  Słodowy  byłby z  niego  dumny !! z  tym ,że  na moje  oko , to  ten  dół polegnie  pod  ciezarem  daszku ... jutro  komisyjnie (komisja  w  składzie  Viktualia-Carmensita oraz ja ) zostanie  przyczepiony  do  wiśni przed  oknem kuchennym , ku radości kotów ... tym samym riplej ogłosił koniec  przyjemnosci  z okazji dnia  kobiet mówiąc : i to  juz  mój max ...

20:46, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »

po czym poznac ? a bo  riplej  poleciał  palic w  piecu np . tzn heloł !! najpierw  powiedział  -to   jak juz ci zimno , to  idz ... ale  podniosłam  lewa  brew w góre i po jakichs  10 minutach sie ocknął . poleciał a w tzw przelocie cmoknął..a w ramach bukietu ostrzył noże  (z marnym skutkiem  bo  na  10 szt udało mu sie  z dwoma) na  szlifierce mojego  tatusia  , kląc  przy tym noże , szlifierke ,świeto,oraz  suke czarna  ,która  mu sie  plątała  pod  nogami  w  trakcie  wiiiizzgu  ... następnie  pociągnął  swoja  córke  biologiczna na  spacer do ...sklepu po kawę , bo  mu sie  pilnie  chciało . . oraz nakrmił suke  mielonką  w  puszce , pomieszana  z  kasza  ( juz  mu zapowiedziałam  , że dzien  kobiet dla  niego  sie  przeciągnie , jak  bedzie sraczke  sprzatał , bo  ja  NA  PEWNO nie  będę )... a teraz  ponownie  poleciał  do  piwnicy. wychodząc dokładnie  wyliczył swoje  "dla mnie " dzisiejsze  zasługi ... i co  ja  na  to ? ja ??? ja  to  mogłabym sie  wypowiedziec  ewentualnie  jakby mi dziki sex zaproponował , a  w ramach  dodatku  do  niego wygrał  dla  mnie  18 milionów  w  lotto czy jak  to  sie  teraz  nazywa ..albo  chociaz  pierścionek  z  brylantem ( żeby go  mozna  było spienięzyc w razie  jakby  coś )...
PS. żeby  go  nie  skrzywdzic w  tej  wyliczance  musze  jeszcze  dodać  , że  przez godzinę rysował kwiatki z  córka  własną do momentu  ,kiedy  sie  zerwał z  okrzykiem omatko!! ryby mi zdechną  z głodu na  fiszwillu !!

18:49, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
sobota, 06 marca 2010

... wczoraj napisałam , ale mój komputer , z którym dawno juz straciłam "wspólny język " zresetował sie i notkę trafiło... a teraz wstałam , zrobiłam kawkę, odsłoniłam roletę , odpaliłam komputer... i za raz sie zabiję ! snieg sypie jakby jeszcze nigdy nie padał i chciał pokazac , na co go stac ... a ja juz naprawdę miałam w planie wiosnę !! oraz wyjazd ripleja oraz naprawy remonty , kojec dla suczyny ...nieeee chceee !! basen była ale sie zmyła... kiedy wreszcie przestaniemy sie rozstawac ?? wczoraj pijany fred ( bardzo jestem ciekawa , kiedy wreszcie ktos go udupi za ta jazdę na bani ) przywiózł węgiel , ale tylko dwa worki ,bo uznałam , ze nie  ma  co wywoływać wilka , czyli sniegu ,z  lasu i wystarczy troszke . i co ?? i tak sie wywołał... gdybym jak pewien dzielny kowboj z odległego rancza , miała w poblizu las i mogła pojechac po drzewo ,to pewnie bym tak robiła , ale .... ja to mogę isc jedynie na piechotkę po chrust i to do puszczy kozienieckiej, a i ta jest dosc daleko ( chociaz w  jedna  stronę ostatecznie mogę podjechac jakims autobusem ..) a propos chrustu ..zjadłabym faworka ...ale ...zaczynam sie  wylewac ze spodni to moze jednak nie...jak to było ? a z ćwiczeń to śniło mi sie  dzisiaj , że robiłam brzuszki ? to moze jednak spłukam z siebie tą myśl o słodkich faworkach pod prysznicem ...

07:16, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 marca 2010

to była  ruletka  dzisiaj ...najpierw szara nicośc , potem  słonce  jak  w  środku wiosny ...powiesiłam kołderkę  Vi , bo miała  wypadek poranny ,spowodowany wypiciem kakałka  wieczorem ,w  ilosci litr...pięknie było , jak tak sobie wieszałam ,wiatr powiewał , pachiało wiosną , patrzyłam na dom , robiłam plany ... potem  zmienił sie wiatr i przywlókł smrodek zza garazy , gdzie stoja worki ze smieciami ( troche  sie  ich  nazbierało , bo zupełnioe straciłam orientację , kiedy jezdzą mili panowie śmieciarką . juz niebawem będe  musiała zadzwonic do nich i umówic  sie  na  indywidualna wywózke  , bo jak  wpakuja wory ode mnie , to nie  ma  mowy ,żeby jeszcze cos wepchnęli) i ten smród mówiąc szczerze z lekka mna wstrząsnął i uciekłam ... a potem pojechałam " do miasta"... i  ciągle  jeszcze była  wiosna  . nawet  wzięłam  pod  uwage  opcje - kupię okulary , ale autobus przyjechał i mila  mnie  do niego  wepchała ...ciągle  jeszcze  byla wiosna i nawet walczyłam  z zasłonką,  brudną  w  oknie  bo , mi jakby promienie  oczy  wypalały , no a po 10 minutach  -witaj wioseczko i co ?  i ZIMA ...wyszłysmy  z  autobusu  , a  tam zamiec  ,wichura  ,zadymka  ,czy  jak zwał to cholerstwo , sypało w  oczy ,uszy i we wszystko ... i znowu biaaało !! nienawidze  bieli !! chyba , że  są to  takie  kwiatki , których  mam  dużo  i juz  nawet  wystawiły takie  zielone  kiełki z  ziemi  ,ale  znowu ich nie widac  ,bo jakies  białe  ich przykryło ! ale  za raz ! wasnie  sobie uswiadomiłam  , że  za  garażemn  smierdziało  ! może  nalezałoby przekopac sie  przez  te wory ! może  rzeczywiście  brakuje  jakiegos  sąsiada? dobra . . pozyjemy zobaczymy . jak  sie  smród  będzie  intensyfikował zadzwonie  na  997. a teraz  , jako że  istnieje  wiecej , niz  cień szansy ,że jutro  przywiozę  tu basen , to ide  wykonac 300% normy przy garach ,czyli nalesniki z serem...obrzydlistwo ...

18:02, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010

jak  to  jest ,  ze  jak  tylko sie  robi  w  miare  dobrze  tzn  tak  , że  mozna  głebszy  oddech  złapac  , że  nikt  akurat  nie  choruje ,ze do przodu  mozna  powolutku  i ze  nawet przeciekający  jakby nieco  dach  na  werandzie , nie  psuje  krwi , to  nagle  JEB  . . . ten mój dzisiejszy  jeb ma poczatek nieco dawniej , ale  był troche zapomniany ,troche  bagatelizowany , a troszke  , przyznaje  , wysyłałam mu sygnały , zeby sie  ode  mnie zwyczajnie odwalił . no ..i  tak  do  dzisiaj  było ..no i znowu trzeba  sie  sprezyc , nadmuchac  jak  balon i kombinowac  , żeby  tym razem  odwalił sie  juz  bezpowrotnie ... gdzies  w  środku  wiedziałąm , że mnie nie  ominie  ...tzn , że  to juz  ten  czas  i  że  jak  mam  cos  tam  zaczynac ,to  z  czystą  kartą , bez  ciągnacych  sie  jakichs  flaków  sprzed lat . trudno . widocznie  tak  mi jest  pisane  , że  nie  umiem  na  spokojnie  , że  musze  miec  wiecznie zamieszanie  , bo  inaczej  to  nuuuuda ... ale  nie takiego  byka  brałam  za  rogi , to  i ten  łoś mi nie straszny ..może  przez chwile , ale  juz  równowaga  wraca ...
zmieniajac temat ...uprzejmie donosze  , że  snieg sie  juz własciwie  rozpuscił ... ale  ( zawsze  no  zawsze  jest  jakies  ale  ) wyszły spod  niego metry  sześcienne efektów  wydalania  koli vel  suki  ripleja... wdepnęłam w  dwa, wpadłam  w poslizg  na innym, zatrzymałam  sie  na  schodach ,zgrzytnęłam  zębami i riplej będzie  latał  jutro na  saperce ,łopacie  ,czy na  czym chce ..moze  sobie  nawet  kombajn do  suczych  kup zmontowac , byle  mi z  oczu zniknęły !! fuuj !!

14:31, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
O autorze