RSS
wtorek, 31 marca 2009
ta psapsa nie chce wracać do domu a szymek nie chce z niego wyjśćszymuś domowy kotek
16:37, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
Cciepło. jest ciepło..normalnie jest ciepło ..latam na dwór od byle retekstem , żeby oglądac takie rózne , co z ziemi wyłażą..ale najbardziej to bym chciala ,żeby mi rzodkiewki wyłaziły na grządce .  z tym że na razie bez szans bo : po pierwsze nie mam tych kokoników suchych , co sie wklada w ziemie , a nastęnie sie z nich robią rzodkiewki . a po drugie to nawet jakbym je miała , to nie wiem czy juz można sadzic rzodkiewki ..reszte mam na razie w dupie ..no może jeszcze sałata ..ale rzodkiewki...boższe..normalnie mogłabym je jesc wagonami , albo kontenerami..każdą ilośc ..i to nic , że mnie po nich rura pali , nic to ..chce je pochłaniac , spozywac , żrec , 24 h na dobe , cały miesiąc i okrągły rok .potem długo ,długo nic (z wyjątkiem czekolady i paprykowych pringelsów i czosnkowych bejkorolsów ) i TRUSKAWKI..o matko!! ale niech mi ktos powie czy mozna juz wsadzac te kokoniki od rzodkiewek zeby z nich rzodkiewki wyrosły???
 a wszystko to oznacza że...znowu jestem na diecie ..tylko ciekawe po co ? jak u mnie od razu i tak " efekt jojo bez efektu chudnięcia "
 a siatka zieloniutka kupiona leży i drut i słupki i coś tam jeszcze ..i juz sie żaden pies nie przybłąka !! no chyba żeby raczył rodezjan afrykański bądź owczarek anatolijski bądź gordon (ale ten dla basen) to sama jeszcze furtke otworze..
16:21, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 marca 2009

I po melanżu..jadłysmy , piłysmy ...a od jutra sie znowu odchudzam ..basen sobie pojechala ..czy ja sie nia kiedyś wreszcie nacieszę ? zawsze tylko na chwilę , na dzien..normalnie zawsze mamy dylemat :czy gadac czy sie upijac czy nie wiem co ..wczoraj wet  , a raczej pomagier weta zaszczepił moje burki.. siedzimy sobie z basen , pijemy piwko , zagryzamy rybką ,  a tu sie ktoś ładuje do domu..o żęsz ..to sruu butelki dwie ze stołu , bo kurcze tak głupio dwie mamusie przy stole sikaja ze smiechu  , dwie butelki na stole opróżnione , a na podlodze bawia sie dwie dziewczynki..lece na werande a tu ów pomagier ze szczepionką ..szczepimy? noo jasne , luz tylko sam se pan trzymaj burki ..no to basen wyszła , fachowo robila prowizoryczne kagance ze smyczy i zaszczepili we dwoje ..no i ok ..ale z ceny nie chcial zejsc ..mimo że mu subtelnie łapówke podsunęłam, która wypił w dwóch łykach..riplej - marnotrawny wrócił ..ale znowu jedzie po dwudziestym ..i dobrze to moze sie nie zdązymy bardzo pokłocic do tego czasu..

21:16, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
sobota, 28 marca 2009
A do mnie  basen jedzie ..w trasie jest ..przyjezdza na nasz (jak to mówi moja milka ) ostatni melanż..jako że jutro juz hipnotyzowany będzie ..jak nie ma cebulek tulipanów to sie bedzie wracal..
12:18, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 marca 2009

Zawsze mówiłam , ze najlepszy jest koniec tygodnia , a nie początek..normalnie w celu poprawienia samopoczucia udałam sie wydac pieniądze w sklepie....z płynami , proszkami , itd..nic mi nie poprawia humoru jak mysl o czystych powierzchniach ...nie zebym była pedantka o niee, ale po prostu lubie wiedziec , ze jak mnie cos opęta , to sobie moge poszorowac ...no dobra w kosmetycznym tez byłam , cos mnie tam pchnęło i co? i dobrze ..od jutra leże w wannie i pachne ,potem juz tylko pachne , a w niedziele przyjezdza riplej...i będe zajęta ...mam nadzieje byc zajęta nawet kilka razy ..tylko nie wiem jak to zrobic przed kłotnia , czy po? bo jak najpierw zjawi sie u mamusi , a nie tu , to ma przesrane ..musze zaznaczyc teren..a potem niech jedzie do mamusi ...jesli musi ..juz ja się postaram , zeby nie musial ..to jest walka , albo my je , albo one nas ...

22:44, kariatyda_kasia
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 marca 2009
Dobrze ,że juz stopiło sie to , co spadło kilka dni temu ..nawet nie będe wymieniac jago nazwy..tak na wszelik wypadek oraz z obrzydzenia i strachu ,żę sie może znowu pojawić .tak mnie jakoś cos zamula .. nie moge sobie miejsca znaleźć ..wszystkie moje mysli zaprząta mój brat cioteczny..ukochany brat..od zawsze był moim idolem ..zawsze wszystko robiliśmy razem i razem zbieraliśmy wpierdziel , bo i on i ja nie należeliśmy do grzecznych ..jakos tak od zawsze nadajemy na tych samych falach . i od lat mu sie przyglądam . on walczy .o rodzine .ale o rodzinę , która chciałby miec .  w sensie ukochana kobieta , dom , może dziecko ..i patrzę jak sie miota i jak bardzo nic mu z tego nie wychodzi ..bardzo zdolny, z dusza artysty.człowiek który zauwaza to , co innym umyka ..z jedną był 11 lat . nie byli małżenstwem . wychowywał jej syna jak swojego.. w ubiegłym roku kiedy był w pracy w anglii , po prostu powiedziala mu , żeby nie dzwonił .. bo nie ..bo ma  go gdzies ..prawie oszalal.. a potem poznał kobiete ..która mówiła , że kocha , ze uwielbia ..że chce z nim spędzic reszte życia ..okłamała nie tylko jego .. po prostu pewnego dnia powiedziała , że był częścią gry..z tym , że nie on był w niej nagroda ..chciał jej pokazac swiat swoimi oczami , zaprzyjaźnic ja ze sztuka .mówił  do niej mój skarbie ..chciał pokazac , że jak sie patrzy na drzewo , to nie zawsze trzeba w nim widziec tylko opał..uwielbiał ja , bo jest kobietą ..zagadka ..no to juz ..zagadka okazała sie kłamczucha , nimfomanką i nie wiem kim jeszcze. nie wiem jak mu pomóc , jak pocieszyc ..słucham ..dobrze, że chce mówic ...mój STARSZY BRAT to wymarły gatunek..taki dnozaur..nie wiem jak mu pomóc ..
19:18, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
środa, 25 marca 2009
szymek..    szymka wykopałam na siku a ten idiota natychmiast zaczął udawać , że zamarza..i tak patrzył , żęby wzbudzić we mnie poczucie winy....
09:15, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »

Co to jest to za oknem ?? otwieram oczy , spoglądam za okno , a tam śniegu jak w środku zimy !! I WCIĄŻ PADA . ja rozumiem , że śnieg w marcu  yhm pod koniec marca , to normalne , ale aż tyle ? to juz przegięcie !! ja nie chce  , ja mam gdzies , ja wrychodze ! nie! wracam do gawry , wracam do łóżka i wstane jak go nie będzie !! przynajmniej moj wirus , który mnie skosił ma wytłumaczenie ..ale usta to mam jak pegi bundy  albo po nie udanym wstrzykiwaniu czegoś na powiększenie. tak mi na nich wyłozyła sie oprycha..normalnie mam miejsce tylko na słomke ..i wrzeszczeć na ogół nie moge i to jest mój ból...protestuje !! oflaguje sie w łóżku !!

08:06, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 marca 2009

Siedze sobie wczoraj w wannie żęby sie wreszcie ogrzać .. jest 21.30 i marze o tym że jesli sie w tym wrzątku nie ugotuje to doczołgam się jakos do łózka i wreszcie położę..a tu sobie telefon dzwoni..moja kolezanka której rodzce a raczej od dwóch miesięcy juz tylko ojciec za płotem mieszka ..słysze panike w głosie i łzy ..że nie moze sie z ojcem porozumiec bo jest przeciez prawie głuchy ,że on strasznie płacze , że go boli cos dokładnie nie wie gdzie , że one (wszystkie córki) sa daleko przeciez najbliższa ok 75 km stąd , żę już wezwały pogotowie i jedzie chyba (z tym , że najpierw chcieli zadzwonic do jej ojca żeby zapytac -głuchego  telefonicznie co mu jest), ale czy ja moge isc do niego pomóc może itd ..no oczywiście że lece !! niech sie wyłączy szkoda czasu ..ubrałam sie ..zapomniałam że prawie zdechłam i lece ..rzeczywiście siedzi człowiek na krzesle , unieruchomiony..wyje z bólu ..nie może sie ruszyc  , przy kazdym oddechu czy kaszlu ból  , że az płacze..a boli go bok , w pasie  nie wie dokladnie ..pogotowia nie ma ..dobra chce do łozka ..ok..trase 2 metrów pokonaliśmy w około 10 min ..na łozku krzyk ,  bo jeszcze gorzej ..gdzie to kurwa pogotowie ..rozmawiam , pocieszam  , podpieram , podkladam poduszki ..pogotowia nie ma  ...ale wyczułam że cos pił pytam ile ten , ze przez cały dzien nie za dużo może cwiartke ..wreszcie przyjechali ...wpadaja .. ja mówie co  wiem oraz , że wypił alkohol , ale nie powiedzialam tego dlatego , żeby go traktowali jak potencjalnego menela , a z uwagi na leki jakie mogliby mu podac ..pan doktor wydziera sie co mu jest , ten odkrzykuje , ze go bok boli..a załoga po sobie - to jak to? to nie serce ??? przeciez córka mówiła że chyba serce? nie , nie nie serce bok ..no ale jak to myslelismy , ze pana serce boli?? yyyy (?) szkurwa !! i tu nie wytrzymałam i mówie , że to chyba dobrze, że nie serce , nie ??, ze to miło sie tak rozczarowac ..czy może nie ? czy może spieprzy im jakies statystyki? gdyby ich wzrok mógł zabijac juz bym dzisiaj nie pisala ..powiedzieli że się pogotowie do byle czego woła ..kuuurwa ..pan doktor ocenił , że starszy pan ma atak koli nerkowej , dał mu przeciwbólowy zastrzyk i do wyjscia ..ten chciał go jeszcze o cos zapytac , ale pan doktor machnął ręką i stwierdził -ojj nie ma z kim gadac . powiedzilam mu ze na miejscu rodziny starszego pana , nie darowałabym takiego zachowania wobec ojaca , a ten swoje , że sie pogotowie to do byle czego wzywa...i sie odwrócił ...nie kopnęłam go w tylek mimo , że mialam wielka ochote ..posiedzialam z człowiekiem , az zacznie dzialac lek i ok polnocy wróciłam do domu..i zaczęły mi sie myśli rózne do głowy cisnąc ..tak zachowali sie ludzie , którzy wołaja , że  marnie zarabiaja i chca zeby ten ich krzyk wszyscy usłyszeli ..yhm , ale ja po wczorajszym wieczorze np mam ten ich krzyk w dupie , byle czego słuchac nie będe ..ale noc i tak mialam z głowy , poniewaz wróciły moje własne wspomnienia ...ja tez wzywałam pogotowie dwa razy ..kiedy moja VI jako wczesniak odpasiony do wagi 2kg i własnie wypuszczony z oddziału neonatologii do domu dusił sie na moich rękach ..i przestawał oddychac ..pogotowie przyjezdzało ..a dziecko juz oddychało naormalnie ..i znowu to samo i znowu przyjezdzali i wtedy tez usłyszalam , nie wiedza po co ich wzywam ..kilka dni później kiedy VI lezała juz na oddziale intensywnej terapii i walczyła o życie , ale w innym miescie i innym szpitalu , dostałam rachunek za wezwanie karetki..poszłam z tym rachunkiem do dyrektora szpitala w moim wtedy miescie , powiedziałam mu w kilku słowach co myśle , pyrgnęłam swistkiem na biureczko , a nastepnie razem z biureczkiem umiesciłam na jego kolanach..dwa dni później znowu rachunek . to ja ponownie do dyrektora, a ten jak mnie zobaczył porwał rachunek i wyrzucił do kosza. nie dał mi zaszalec ..dlatego jestem uczulona na hasło -karetka wzywana do byle czego.. a swoja droga , jesli według pana doktora , ubiegłej nocy pogotowie zostało wezwane do byle czego , to ja życze serdecznie całej załodze karetki -kolki nerkowej...the end 

 

12:57, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 marca 2009
Moge zrozumiec ,że choruje sie za panowania zimy , jesieni ..ale pochorowac sie ,jak jakas kretynka ostatnia po pierwszym dniu wiosny?? no nie ..wszytsko mnie boli , kicham prycham i chce mi sie rzygac ..i jeszcze wieje wiatr OKROPNIE , strasznie , znowu dmucha ,wizga ..szału mozna dostac -nie wytrzymam !! a tak sie cieszyłam ze mnie nic nie dopadło do tej pory ..wszyscy sie rozkladali a ja nie ..i co ? i pycha została ukarana..a tak a`propos rzygania . dlaczego kazde mdli mnie ,albo rzygac natychmiast , ale to automatycznie kojarzy mi sie z ciąża ? jakies zwyrodnienie mam może albo co ..ja NA PEWNO w żadnej ciązy nie jestem ..to by było niepokalane poczecie ..jedno w historii świata juz było , a historia sie tak często nie powtarza..ale jak juz jestesmy przy temacie ..to kiedy ten riplej wraca ?
11:54, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
O autorze