RSS
środa, 23 listopada 2011

...karma, kuweta...no może w odwrotnej kolejności...a no i jeszcze kupa...psia...na dworze...zdominowało mnie dzisiaj to "k" od rana. a wolałabym "s", jak sen , albo sex.

08:37, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
piątek, 18 listopada 2011

... przeżyłam. bo  siedzę  sobie  zadowolona, umiarkowanie spokojna, i pełna  optymizmu, pije  herbatkę  i  co  chwile  sięgam  do  miseczki, gdzie  przed chwila  dosłownie  wsypałam  wafelki. i tak  sięgam  i  sięgam i  nagle moja  ręka  sięga w pustkę ... jak  to ??? tak  zupełnie  bez  ostrzeżenia ? przy  przedostatnim wafelku  zawsze powinno  być ostrzegawcze piiiiiiiiiiiiiiiii. żeby  sie  można  było pożegnać. a tak, będę tęsknić  do  jutra, do  10.40 kiedy  znajdę sie  w  biedronie  i  przytulę  wafelki  czekoladowe, w polewie. ale  mógłby  ktoś pomyśleć i dodawać do  pudełka  z  wafelkami  taki  mechanizm co  robi piiiiiiiiii.
moja  córka zaglucona uczy  kota skakać przez obręcz( oglądała jakis  cyrk) i nie  wiem  co  z  tego  wyniknie, bo  juz  ma  podrapane  ręce i czoło. a kot  wcale  nie  jest  nieszczęśliwy,  tylko ochoczo  i  radośnie,co  chwile  zawisa  na plastikowym kółku, za każdym  razem  zaczepiając o  palce  Vi. ciekawe  czy  byłby zadowolony  gdyby Vi  podpaliła  kółko. ale  nie  będę  jej  podpowiadać.

12:19, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
czwartek, 17 listopada 2011

... nastąpiła  dzisiaj o  9.59. nie  w  poniedzialek  a jednak zgodnie  z  palnem  pierwotnym  czyli  12.12 sie  oddalę. w sumie  przespałam  sie  juz  z  ta  myslą że w poniedziałek. no  to  urodziny  będziemy  świętować jeszcze razem : ja  i  mój  obcy.
A Vi sie  troszkę pochorowała . lekko na  szczęście. przechodzi  fazę  lecącego  gila  i  maxymalnego  wkurzenia. aktualnie  kroi  marchewkę  i  jabłko  na  mikroskopijne  kawałeczki  i  wszystko,  ale  to  wszystko jest  usłane  tymi  kawałeczkami . w przerwie krojenia  rozciera  gila  na  policzku, bo  odmówiła  używania  chusteczki. robi  mi  na  złosć  i  wyciera  w  rękaw. z tym że  nie trafia, bo na  dzień  dzisiejszy  jest  mi naprawdę  wszystko  jedno gdzie laduje  jej  mały gil.
zimno  mi we wszystko.

16:26, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
środa, 16 listopada 2011

... to  poważny wiek prawda?  tyle, właśnie  wczoraj  skończyła moja mała wiedźma najsłodsza...a ja  wróciłam  dzisiaj. i teraz tak : milka  przechodzi  przyspieszone  szkolenie  z  palenia w piecu c.o ( z uwzględnieniem  wszystkich  sytuacji kryzysowych typu "a co  będzie  jak  zrobię  100 ?" a że  płynie w niej  moja  krew,  to  duże  prawdopodobieństwo  jest, że ta setka  na  piecu sie  pojawi), bo chyba  w poniedziałek zostawiam  ten pierdolnik tutaj  i wybywam  z  piżamką w  garści. i mam nadzieję, że na  urodziny swoje wrócę... juz  bez obcego...no... tylko  że będę ze strachu "zrucać "  chyba...

16:28, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
środa, 09 listopada 2011

...mi sie  jakoś  tak ...tylko  nie  wiem za czym.  można  tęsknić  za wszystkim?

22:27, kariatyda_kasia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 08 listopada 2011

... że wstaję, a za oknem biało...wstałam, spoglądam , a tam biało ... na  szczęście to tylko mróz. odetchnęłam...nie  jestem przygotowana  psychicznie  na przyjście zimy -w sensie na opady  śniegu nie jestem przygotowana, czy  to  zimą, czy  to  prawie  latem, jak jeszcze całkiem niedawno, ale w sumie  to juz  dawno ...a w ogóle to mnie  się chce  ciągle  spać, z tym, że w dzień, bo  w nocy  niestety mi się nie  bardzo chce i potem przykre sytuacje mam jak  dzisiaj, kiedy ledwo co usnęłam o 5 rano a o  7 zadzwoniła koleżanka,żeby zapytać czy ukisiłam juz  tą drugą kapustę...a ja  byłam tak  zaspana, że ledwo widziałam telefon, numeru zobaczyć nie  miałam szans, więc jak ta głupia  odebrałam... i było żegnaj spanie... skreślę ją  chyba  z listy  koleżanek  albo  co, jak  mi taki numer jeszcze raz wytnie... bo  tak  naprawdę, to  gówno  ja  obchodziła  moja  kapusta, ona  sie  po prostu chciała dowiedzieć na  jakim etapie  jest  moja  wędrówka po lekarzach... ale pozostawiłam ją w błogiej  nieświadomości...jeszcze tylko trochę i  znowu będę piękna i wolna od nieproszonego gościa. a czy ja  wspominałam, że mi się popsuła  kapusta nim się  zakisiła? ta pierwsza...? nie pamiętam, ale być  może  nie  wspominałam, gdyż ostatnio z racji wrażeń rzadko tu  o  czymś wspominam... a zepsuła  mi się ...ta pierwsza ...po tygodniu od  wpakowania  do beki, moja  kapusta zamiast soku  miała  ...kisiel...więc zasiliła kompost...z żalu  obgryzłam paznokcie u  lewej ręki...ale juz druga sie zakisiła i  nawet  wczoraj  wykonałam z niej i grzybów naleśniki...
z życia pieca c.o
piec żyje, ale  ja  kilka  dni  temu  prawie umarłam, bo  z  racji  wszelakich  wrażeń zapomniałam, ze odpaliłam i przypomniałam  sobie  o  nim, kiedy  kaloryfery  zaczęły odskakiwać od  ściany, a na  termometrze, na  piecu  zabrakło  skali...różne rzeczy mi  się z tym piecem  przydarzały, ale  takiego numeru jeszcze nie  było ...tylko teraz nie  zostawiam go samego, jak idę  palić nawet na chwilkę, bo nie  mogę ostatnio polegać na  mojej  pamięci.

09:33, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
niedziela, 06 listopada 2011

...listopad... no nie  da  się ukryć, chociaż wczoraj  było pięknie ( dzisiaj  dla  równowagi jest szaro i  buro)...i bez bicia  przyznaję ze wreszcie  odespałam ostatnie  tygodnie...nerwy wyjazdy bezsenne noce. tak naprawdę to  jeszcze trochę nerwowo przede  mną,  ale...dzisiaj  spałam  do  10.15, a Vi leniwa dopiero przed chwilą ruszyła dupkę z łóżka. a teraz ja  siedzę tutaj  z  kawą, a młoda wyprowadza 4 psy"pluszaki" na siku...obowiązki  sobie  takie  nowe  ustaliła. a dzisiaj  zakładam  , żę będzie  fajnie,  spokojnie i leniwie. będziemy  się włóczyć po  domu  w  pidżamach, może jakieś ciasto zrobimy, bo  jabłka zerwałam  wczoraj i nie  będę mysleć o  niczym...

11:05, kariatyda_kasia
Link Komentarze (1) »
O autorze