RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011

...bo co  to  za słowo odchudzac ..to sie powinno nazywać odgrubianie ...właściwie to wszystko jedno jak  sie  nazywa ..tylko jeszcze nie wiem jak  to mam  uczynic ...jak  jest  zimno to ja  zapasy robie jak foka jakaś albo niedźwiedzica ...w tkanke obrastam i juz mozna  mnie toczyć...znowu ...moja tłuszczowa jest jak dawid copperfield-pojawiam sie i znikam... chciałabym znów poczuć to wsaniałe uczucie -nie chce mi się jeść , bo aktualnie to tylko siedze i wymyslam co jeszcze mogłabym zjeśc . i od tego własnie siedzenia mam siedzenie . żeby chociaz było juz cieplej , i bez tego sniegu to można by coś  porobic na  dworze ...takie zasuwanie z grabiami , taczką , przycinanie ( chociaż to juz mam  zaliczone . w ubiegłym tygodniu przycięlam  jabłonki ) wycinanie , przekopywanie , to najlepsza siłownia ... ale jeszcze nieczynna...
a Vikita nas wczoraj zaskoczyła ...oglądała wczoraj jakiś program o zwierzętach z tatuniem i w pewnej chwili on wyszedł zapalić ,a ona woła
- tato choć i ziabać wąszż !!
i tak wołała az wrócił .. niby nic ...ale to pierwsze tak długie zdanie . i do  tego ten wąższ taki aż przesadzony jej wyszedł...oczywiście od razu polecielismy dla utrwalenia - kosz mysz dasz masz śpisz a riplej sie  nawet o wesz posunął . ale  ten  wąższ ..cudnie i do tego tak pięknie dziubek układa...co nie znaczy że poszła normalnie  spać ... połozyłyśmy sie  o 21 , ja  zadowolona ,bo jakos normalnie nam  wyszło ..ale  gdzie tam ! moje dziecko miało parę zupełnie innyh pomysłow ...i do  tego jeszcze podsycanych przez ojca , bo przecież nie ma  to jak poszaleć o dwunastej w nocy . wreszcie sie zbuntowałam  i mówie , że mam w nosie i ide spac ... a ta mała wesz do mnie
- mamo nie spij ...no nie śpij mamo ...
znowu to zrobiła... znowu powiedziała więcej niż dwa wyrazy ..

10:18, kariatyda_kasia
Link Komentarze (11) »
sobota, 29 stycznia 2011

...riplej ...i  w  związku  z  powyższym  obejrzałam  sie  nieco  wyraźniej ....i  nie  powiem  żeby  wiecej  swiatła  dało  mi  więcej  szczęscia...odwrotnie ... szczególnie konczyny  dolne  rzuciły  mi sie  w  oczy . okazało  sie,  że nózki  jak  sarna  mam  - nie  tyle  zgrabne, ile  owłosione ... no  i pieprzyc  sex - ogoliłam ze względu  na walory estetyczne ... i  sie  zaszlachtowałam  prawie ...leże w wannie rozwalona  jak  foka ,jeżdże żyletą  po  drugiej  juz  nodze  i  ciesze  sie,  że koniec tej roboty bliski, a tu ..posoka  we  wannie... moja  własna  ... nie  wiedziałam , że  zerżnięcie  kawałka  skóry  nad prawa  kostką spowoduje czerwoną  zupę...i pomyslec  ,ze sie  wykrwawiam , bo  chlop to  wzrokowiec .... ostatni  raz !...ale  bo mi  powiedział ...śfynia  jedna  ... ja  mu,  że poniewaz  on ma  siwe  włosy,  to  ja  tez mam  gdzies i  swoich  nie  farbuje i  że teraz w modzie  jak  kobieta  taka naturell . a ten  mi  na  to wydmuchując dym z  papierosa jak  smok  tajemniczo :
- ty to juz  az  za bardzo  naturell jesteś ...
az sie  zaszłam ...sam  popierdala  w   starym  dresie , broda mu urosła  jak  u  rumcajsa ,  a sie  czepia  ...
a Viktoriana zaczyna mówic  mieszanym językiem ... np mów la kot , das kupe musiem...nie  wiem ...może  to  wpływ telewizji ...

17:15, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 stycznia 2011

...... wiecej wolnego na  moim nieprzemijającym urlopie ugotowałam gar żurku -tak  na  dwa  dni  i mam  wolne ... tzn  będę mieć jak  tylko jeszcze powiesze pranie, umyję podłogę, bo  Viki miała  czkawkę podczas picia "kakałka" i wychlupywała je radośnie na  siebie  i  wszystko wokół.. kuchenke  jeszcze umyje , bo mi zupka lekko wykipiała , odgruzuje kuwete , wywale butelki po szamponach i zelach które moja najgorsza kolekcjonuje  w  łazience ( bo musiem leiku - w wolnym przekładzie  po prostu musi przelewac ), a  w locie  może po dupie się  podrapię . a jeszcze żarcie  dla psów ...moja ulubiona reklama  mi  sie przypomniała  " ..nie mam  czasu  na  sex ,a co  dopiero  na  ...inne takie pieprzoty " w sumie  też lubiłam inteligo ...może aktualnie  troche mniej bo  mam  -500 ... i teraz ono  chce  żebym ja  mu dała ... kto  oddaje  i  zabiera ... w sumie sexem tez bym  nie pogardziła ...ale ...to  trzeba  jakąs oprawe ...nie ?  umyć włosy ...bo  strąki ...ogolic pachy , nogi ( a zimno) i okolice ...może jeszcze jakis balsam wetrzeć w się ... świeczke  w  pokoju  zapalic  ( od  basen  dostałam  pachnąca jest  ) na poprawę ...i  najważniejsze  stoczyć walke  z  dzieckiem,  żeby  wcześniej poszło spać ...a potem  może jeszcze piżame barchanowa  zdjąć ? eee to nieee ...za dużo  roboty  ...z tego  wszystiego  to  moge  świeczke powąchac  , bo  pachnie  i  pójśc spać ...normalnie  gdzie  nie  spojrze to  kłody  pod  nogi ...w ogóle to  sie  rozmijamy ...ostatnio zasypiam i  slysze
-nie  spij  ! ej poczekaj na  mnie  ! jeszcze tylko  dwa  razy mnie  zabiją ...
usnęłam ...to  go  biednego do  2 w nocy  zabjali... męczennik prawie ...

18:27, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
środa, 26 stycznia 2011

tylko , że dzisiaj to  jeszcze daleko  do  tego  zielonego ...aktualnie mamy wode w piwnicy ( cale szczęście  ,że byłam na  tyle  przytomna,  żeby  piec  c.o ustawić na  dośc wysokiej  wylewce) i  sople  zwisające z dachu ...wyglądają  jak gile  mojej  Viki z tym  ,że zamarznięte...poza tym jak  zwykle  staramy  sie  trzymac  usta powyżej poziomu  gówna  , mimo, że poziom gówna ciągle  sie podnosi ...odzyskalam  dzisiaj internet ...wpadłam  na rożne  blogi , które  odwiedzam  od  dawna  jak pies  z  wystawionym jęzorem, szczęsliwa ... i  na  jednym z  blogów  rozpieprzyłam sie  o  budę ... jednego  dnia  jesteśmy , a nastepnego w komentarzach  stawiaja  nam gwiazdkę w kwadratowym nawiasie ...i  tyle ..zostaje  gwiazdka  ...dlatego  dzisiaj nie myśle o  tym  co  jutro . o poziomie gówna  nie myślę , o róznych  wrednych  rzeczach  też nie myślę ...zrobiłam obiad - tzn  sie sam  zrobił w piekarniku i bawie się z Vikitą... a i nakarmiłam koty  dwa razy pod rząd - bo mi  sie pomyliło , a i  zapomniałam  umyć zęby ( dobrze ,że mi  sie  przypomniało ) a resztę dzisiaj olewam ...

15:39, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 stycznia 2011

dzisiaj jest  najgorszy  dzien  w  roku ... nie wiem  jak  to obliczyli , ale  ja  z  matematyki  kiepska ...z kazdej  strony  rady  jak  przetrwac ...moze przespac ..?  prześpijmy  to  gówno  kto może ...ja  nie  mogę ...przed chwila  pozbyłam  sie  z  mojego  zycia  mam  nadzieje  raz na  zawsze pseudo znajomej kolezanki ..jak  zwał  tak  zwał ...jak  kobieta  , matka  .wieloletnia tzw kolezanka .. z która  znam sie  od  zawsze prawie może powiedziec że jestem  na  wiecznym urlopie ...?  to  usłyszałam własnie dzisiaj ..ze ona  jest  na  zasłuzonym urlopie , a  ja  to  własciwie  na  wiecznym jestem ...tylko dlatego  , że jestem  w  domu . że nie  pracuje  zawodowo , że moje życie  kreci  sie  wokól domu i głownie Vi, która  jest  niepełnosprawna  ...ja  nie  ustawiłam  się  w  kolejce  po  chore  dziecko ...kurwa ! to  dlatego  że się  nie  skarże ... mogę mówic  o  braku  kasy, o kłótniach z riplejem ,ale  nie  skarżę sie  na  to ŻE vI MAJAC LAT 10 I Pół ciągle  jest  na  etapie  2-3 latka ...ze przyjmuje  to  wszystko  najczęściej  z  humorem ...ale dziekuje  za  ten urlop  wieczny , kiedy  wieczorem padam  na  morde  i  czasem nie  chce  mi  sie  nawet  umyć i potem odkrywam  plamy  opadowe  ...dziekuję  za ten  strach,  co  będzie  dalej  , a co  jak  mnie  zabraknie ?  cudowny  urlop  gdzie  moje  własne  potrzeby  ograniczyłam  chyba  do  tamponów  raz w miesiącu ...pieprze to ! dzisiaj podobno najgorszy  dzien  w  roku ...moze i  tak , ale  dla  mnie  mimo wszystko  fajny ...bo  pozbyłam  się  larwy  ze swojego  zycia... chociaz nie  moge  oddychac tak mnie  zabolało ...że ktos  może  zazdrościc  usmiechu na  gębie ...mimo wszystko...

12:41, kariatyda_kasia
Link Komentarze (9) »
niedziela, 16 stycznia 2011

I ja  mam  byc opanowana ? i spokojna ? ale  to niemozliwe ! wstałam  rano i  włócze  sie  po  domu ...na razie  nie  znajduje  jeszcze celu tego łażenia  ...młoda  spała,  riplej  też ( połozył sie  o  piątej,  bo  nie  mógł spac  , no  ale  jak  strzelił kawe  o  22 to nie powinnam  sie  dziwiwc .tylko dlaczego nie spał ...cicho ? ) ubrałam  sie , zrobiłam kawkę, siadłam  z  nia  przy oknie  ...i słysze  szczekanie  psa /suki vel koli-na  dworze ! ! cud  że sie  na  pierwszej  futrynie  nie  zabiłam ...sucz  na  dworze  obszczekiwała  ludzi , którzy szli do  koscioła  ...na  szczęscie  furtka  i  brama  były  zamknietę  i  na  nikogo  sie  nie  rzuciła  ...wróciłam do  domu  . poderwałam  ripleja  jednym kopnieciem , a  ten  mi mówi , że w nocy  ja  puscił  i  nie  chciała  wejsc  do  domu , to  ją zostawił u  tych  kundli  dwóch ...no  przeciez  on jest  pierdolniety ...psy  uciekaja  na  wieś  .znalazły  sobie  jakies przejscie,  którego  jeszcze nie  odkrylismy , a ten  zostawia  psa  /suke  , która  z  ucieczek  uczyniła  sens istnienia  !!! mało  było nieprzyjemnośći ?  skarg ?  że wprawdzie  nikogo  nie  ugryzła  , ale  skacze i  szczeka  i  warczy ! i nie  wiadomo co  jej  do  łba  strzeli ! to  jest  w końcu  duzy pies, to znaczy  sucz jego mać !!wróciłam  na  dwór  , bo  cos mi zaświtało .. i  słusznie ...wszystkie  smiecie  , które  stały  w  worach  rozpieprzone !! zamiast worów  mamy  góre  syfu  , częsciowo  rozwaloną  po podwórku  luzem ..jak  na  dzikim wysypisku !! i  nie  wiem jak  ten  debil to  posprzata,  bo  nie  ma  nawet  jednego  dużego  wora  ...a potrzeba co  najmniej  kilka . ale  to juz  mam  w  dupie... niech  se  w  koszulki popakuje , albo  w  gacie  albo  nie  wiem  w  co ..torebki  sniadaniowe ..? .no nie  moge  ! no  żebym nie  wiem  jak chciała  dzien  spokojnie  przezyc , to  nie  mogę  , bo  zawsze  cos  ...!

11:35, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 stycznia 2011

...w przerwie  miedzy  deszczem  i  deszczem z wiatrem i  samym wiatrem  ,poszłam  sobie  poszukac  jakichs  oznak ...wiosny ..wczoraj  to  było ...dzisiaj  leje tak , że mozna  jedynie  odpalic  ponton i czekac  ...nie  żeby  powódz ...ale  tak  na  wszelki  wypadek.. oznaki  znalazłam ..owszem  ale  mało ... bo  na  3 metrze został mi kalosz  w  błocie,  a noga w  skarpecie wylądowała  obok... cudoowne  uczucie .w drodze powrotnej poslizgnęłam  sie  na  przyczajonej  kupie ..i  dałam  se  spokój  z  oznakami ....czuje  sie  ja  jakis  ogr na  bagnach ...ogrzyca..i mam wrażenie  że mi  sie  chyba  garaz  przesunał nieco ...spływa ...znowu zepsuło sie  gniazdko w  piwnicy  od  boilera ...przyzwyczaiłam  sie  juz  ,że nie  powinnam  sie  przyzwyczajac  do rzeczy  jeszcze nie  popsutych , ale  wkurwia  mnie  to  nieprzerwanie ...a od  wilgoci  w  domu dostaniemy  febry ...chyba  ,że wiosna  nas  zaskoczy  wczesniej ...

21:22, kariatyda_kasia
Link Komentarze (6) »
czwartek, 13 stycznia 2011

...tępa jestem dzisiaj od  rana ...do tego spojrzałam w lusterko ( nie żeby specjalnie ...zuełnie nie jestem próżna , ale po drodze na  siku poranne ) a na  mojej twarzy plamy ..boższe ! sine ..jakby opadowe ...se myśle co jest !? aaaa...trochę tam postałam nim sobie uświadomiłam , że wczaraj miałam  make up zmyć, ale  połozyłam sie  "na  chwileczkę " i zostałam do rana ...jak nic spod plam 30 nowych zmarszczek wylezie ...taka jakas tępota mnie ogarnia...poza  tym spod sniegu który stopniał wylazły kupy koli vel suki ...ile ten pies żre ! że tyle robi ?! a chuda ...zupełnie odwrotnie niż ja...

09:46, kariatyda_kasia
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 stycznia 2011

... doktor  jackyll i mr hyde  w jednej małej  dziewczynce  wlazł do  szkoły  z  pieśnią  na  ustach...  prawie .. tylko  musiałam  w  klasie  siedziec  razem  z  nią  .  pracowała  elegancko jak  trzeba  , bez większych  protestów...musze  odreagowac .. w zwiazku z tym  drożdżowe walnę...z kruszonką  nawet ...

17:04, kariatyda_kasia
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 stycznia 2011

...wszystko  było  dobrze do  momentu  kiedy  zadzwoniła  pani  czy  bedziemy  na  13 ...ja  oczywiscie  że bedziemy  ,wszystko  w  porzadku Vi sie  bawi  ogląda i tanczy...ale  ta młoda  cwaniara  usłyszała  , że mówimy  o szkole  i o niej ...odłożyłam  tel  i  mówię , że juz  pani  dzwoniła  że bedziemy  sie  bawić  i  że na nas  czeka  ....a ta w ryk ..! nie  ić  śkoła , nie  ściotka ( czyli że sie  nie  czesze ) nie  śkoła ... ożesz ty .. gumke  do  włosów  schowała  , szczotke  pod  tyłek  i  siedzi . ubrałam ..powiedziałam  że idziemy  do biblioteki  zanieśc książki ( a juz  nie  raz byłyśmy ) i  do  sklepu i może do  szkoły  zajdziemy ...wszystko  tak  szkoła  -nie ! zadzwoniłam  żeby  wyszła  po nas  to  moze  razem potwore  pokonamy ...spotkałysmy  sie  po drodze ... ale  szkołe minęłysmy ... obeszłysmy  wioche w koło.. na  stacji  - osobowy  , a potem  towarowy  wichure  robił ... wracamy  , skręcamy podstepnie  do  szkoły , a  na  schodach  RYK ! oooo nieee ! przeciez  jak  zauwazy  że pokonuje  nas  krzykem  to  bedziemy  mogły  zrobić skłon i pocałowac sie  w  tyłek  , bo  nic  ze  szkoły  nie  będzie . do  klasy  na  wysokich  tonach  weszłysmy  ... i  udało  sie  . troche  improwizacji  , troche  robienia  z  siebie głupka  , ale  zaczęla  sie  bawic  ... nawe bałwana  z  kilku częsci  złozyla , i drugiego z plasteliny  zrobiła ... no  i  jutro  znowu  idziemy  razem  studiowac  kulki  z  plasteliny ... a juz  było  tak  fajnie  ...wchodziła  bez  problemu  , ja  zostawałam  na korytarzu  ...a teraz od  początku ...ale  co  tam ...tylko niech  ona  może chodzi  troche  wczesniej  spac ... bo  wczoraj  znowu  dobrze sie  bawiła  do  3...

20:45, kariatyda_kasia
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
O autorze